15.8.18

Sztuka Opowieści w działaniu - Strach (cz. IV)


Shaun Taunt


To będzie przedostatnia część cyklu o strachu. Na chwilę chciałbym jeszcze wrócić do zagadnienia
jump scare, o którym pisałem poprzednim razem (TUTAJ). 

Mechanizm wykorzystywany w tej technice, jest o wiele bardziej uniwersalny i może służyć do czegoś więcej niż tylko straszenia. Niech więc będzie to suplement, traktujący o tym, jak wykorzystywać najprostszą z technik straszenia do wzbudzania śmiechu i zainteresowania. 

Zabawa ze stresem

A teraz do rzeczy. Zadaniem techniki jump scare jest wytworzenie atmosfery napięcia i zainteresowania, które w ostatnim etapie, poprzez niespodziewany krzyk, głośny dźwięk itd. (cokolwiek jeszcze przyjdzie Wam do głowy) zostaje rozerwane, doprowadzając słuchacza do skoku z przestrachu. Jest jak nadmuchiwanie balonika, tylko po to, żeby na końcu go przekłuć. 

Jeśli pominiemy element przekłuwania balonika i zastąpimy go czym innym, jump scare nie będzie już jump scare'm, za to stanie się potężnym narzędziem do akumulowania uwagi naszych słuchaczy. Budowanie grozy zaczyna się od budowania niepewności w naszych słuchaczach. Z jednej strony jest to dla nich sytuacja intrygująca, z drugiej zaś, na poziomie czysto fizjologicznym, chcą oni jak najszybciej z niej wyjść, bo w większym lub mniejszym stopniu każda niepewność wywołuje w ciele reakcje stresowe. Im dłużej więc ze słuchaczami igramy, tym bardziej chcą oni rozwiązania. Boją się go, ale potrzebują, żeby tylko zakończyć stan swojej niepewności. I dla nas, jako opowiadaczy, jest to punkt, w którym możemy zrobić bardzo wiele. 

Edward Gorey


Budowanie napięcia i skupianie uwagi, jeśli zrobione dobrze, działa - niezależnie czy opowiadamy jedną z japońskich legend miejskich, czy opowieść o porannym robieniu jajecznicy. To nie temat, ale sposób, w jaki do tematu podchodzimy tworzy atmosferę. W standardowym jump scare zwieńczeniem historii jest bomba, ale co się stanie, jeśli zamiast bomby podstawimy tam coś innego. Na przykład dowcip. 

Jump śmiech


Ci, którzy mnie widzieli na żywo, wiedzą, że Świstak równa się dużo niekontrolowanych, często niepoprawnych politycznie (w ten najsłodszy sposób) dowcipów. Dowcipów smacznych, niesmacznych, dowcipów błyskotliwych i dowcipów całkowicie "po bandzie". Dowcipów pojawiających się w miejscach spodziewanych i tam, gdzie absolutnie nie pasują. I zazwyczaj działają. Dowcip to mój żywioł, bez którego nie byłbym sobą - jako człowiek i jako opowiadacz. 

I zauważyłem, że kiedy nabuduje się dobrze uwagę słuchacza, to nawet słaby żart działa. To trochę tak, jak przystawienie komuś broni do głowy. Słuchacz czeka, aż pociągniemy za spust, a kiedy już to zrobimy okazuje się, że ze środka wyskakuje chorągiewka z napisem "BANG!". Wszystko działa tak samo, jak w przypadku klasycznego jump scare, ale rozładowanie idzie w śmiech. Ciało potrzebuje spuścić parę, dlatego nawet jeśli żart nie jest najwyższych lotów, zadziała. Oczywiście nie namawiam do robienia słabych żartów (w piekle jest specjalne miejsce dla ludzi opowiadających słabe dowcipy... i większości polskich kabaretów). Im lepszy dowcip, tym wyżej wylądujemy. Niemniej - to działa. Spróbujcie sami. 

Ćwiczenie
Wybierzcie sobie straszną historię. Zacznijcie budować ją, jakby naprawdę była straszna. Zapomnijcie o tym, że chcecie żartować, budujcie, budujcie, budujcie. Pompujcie balonik, do granic, a potem, kiedy poczujecie, że moment jest odpowiedni, kiedy pauza będzie odpowiednio wyczekana, powiedzcie jakieś bezsensowne słowo. 
np. I wtedy spojrzała w bok i zobaczyła tam... kółeczko. 
Kółeczko, kurczaka, Play Station,  czy cokolwiek na tyle absurdalnego, żeby rozbiło nastrój. 

Tu jedna uwaga - to zadziała jedynie wtedy, gdy ogólna atmosfera opowieści na to pozwoli. Jeśli przez cały czas jesteście śmiertelnie poważni efekt może być odwrotny. Jeśli natomiast opowiadacie lekko i potraficie od czasu do czasu mrugnąć okiem do opowiadacza - jump śmiech będzie waszą potężną bronią. 

Patrz tu!


Drugi ze sposobów wykorzystania jump scare jest ciut inny. Budowanego napięcia nie wykorzystujemy ani do przestraszenia kogoś, ani do rozśmieszenia, ale zamiast BUM! podstawiamy istotną dla nas informację. Rozwiązaniem napięcia nie jest strach, ani śmiech - jest nim olśnienie. Na przykład: 
I wtedy spojrzała w bok i zobaczyła tam... starego człowieka, który machał do niej ręką. Podejdź dziecko, mówił. 

Tajemnica doprowadza nas do miejsca, w którym cokolwiek by się nie pojawiło, będzie miało status podwyższonej ważności. Jeśli ta informacja rzeczywiście jest ważna (czyli jeśli my chcemy uczynić ją ważną), mocniej zagnieździ się w świadomości naszego odbiorcy. To jak serial kryminalny, w którym główny bohater odkrywa ważną informację, ale zanim widz ją zobaczy, najpierw widzi plecy bohatera, potem zbliżenie na jego twarz, a potem... reklama. 

Shaun Taunt

Budowanie suspensu oczyszcza przestrzeń przez zaserwowaniem tego, co dla nas najistotniejsze. Czy byłby to jakiś szczegół napędzający fabułę, czy jej rozwiązanie (mordercą jest....), czy może podanie istotnej dla nas nauki etycznej ( Zgromadzeni w salonie Smitha ludzie czekali, aż detektyw otworzy usta. Jeden z nich był mordercą, ale wszyscy czuli się na swój sposób winni. Detektyw spojrzał w oczy Pani Duncan i lekko się uśmiechnął, po czym skierował się do kominka, gdzie stał Hooper wraz z synem. Kiedy podszedł, obaj spuścili wzrok, zbrodnia wisiała w powietrzu jak ciężka mgła, gryząc płuca, szczypiąc w oczy, kradnąc oddech. Detektyw stanął na środku salony i uniósł palec, po czym powiedział. Kto jest winny... - w ci, którzy zostawiają swoich przyjaciół na pastwę wilków). 

Zawsze chodzi o wykorzystnie oczekiwania, w jakie wepchnęliśmy naszego słuchacza. On na coś czeka, ale to my decydujemy o tym, co to jest. Można by rozpisać to tak: 

Klasyczny jump scare - AAAAAAAAAA!

Jump śmiech - HAHAHAHAHAHA!

Patrz tu! - AHA! Więc to o to chodzi!


Pewnie znalazłoby się więcej zastosowań, ale te dwa pochodzą bezpośrednio z mojej praktyki i za nie mogę ręczyć swoim doświadczeniem. Spróbujcie pobawić się z tą techniką, a jeśli znajdziecie jakieś ciekawe permutacje jump scare, podzielcie się nimi. Z przyjemnością wypróbuję je na żywej publiczności. 

Tyle na dziś. W ostatniej części (mam nadzieję) tego cyklu napiszę trochę o brutalności i krwi. 

A jeśli przegapiliście ten cykl to: 
 
O tym dlaczego warto straszyć i czego można się bać piszę w CZĘŚCI I

O budowaniu swojego świata grozy, o poczuciu dyskomfrotu i języku piszę w CZĘŚCI II

O tym, jak budować jump scare i czego się wystrzegać przy tej technice piszę w CZĘŚCI III



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz