21.5.18

Nocne harce



Na warsztacie: Gedeon, rozbójnicy, prawda, męskość


Od kiedy zacząłem pisać o rozbójnikach, jak bumerang wraca do mnie historia Gedeona, która jest chyba najlepszym przykładem tego, co zrobić, żeby rozbójnikiem nie zostać. Pozwólcie zatem, że opowiem Wam interesujący mnie dziś fragment losów tego bohatera, a potem kilka myśli, które krążą chodzą mi po głowie. Całość możecie przeczytać w Księdze Sędziów (rozdziały 6-8).

Poprzednie dwa teksty dotyczące rozbójników i męskości znajdziecie tutaj:



A teraz do Gedeona:

Sytuacja Izraelitów była kiepska: Midianici i Amalekici najeżdżali ich ziemie i przed zbiorami niszczyli całe plony. Żeby się przed tym uchronić, Żydzi zbierali jeszcze niedojrzałe zborze i młócili je tam, gdzie nikt nie mógł ich dostrzec. Np. w tłoczni wina. Tam też poznajemy Gedeona. Przestraszonego chłopaka, którego nawiedza anioł z poselstwem od Boga. Bóg wybrał Gedeona na sędziego, czyli przywódcę swojego narodu. Problem jednak był taki, że Gedeon był do szpiku kości przerażony światem i sytuacją. Trząsł się na słowa anioła, trząsł się na myśl o tym, czego miał dokonać i raz po raz wystawiał Boga na próbę, żeby upewnić się na sto procent, czy to właśnie o niego chodzi i czy przypadkiem nie nastąpiła jakaś pomyłka. Te wątpliwości zostały mu zresztą do końca jego historii. nas jednak interesuje to, jak ta historia się zaczęła: 
Midianici i Amalekici wraz ze swoimi mieczami, przywieźli także swoich bogów, których pomniki i ołtarze stawiali na centralnych placach miast. Bóg rozkazał Gedeonowi zniszczyć jeden z takich pomników.
I Gedeon zabiera się za to w sposób właściwy jego usposobieniu. Cichaczem, w środku nocy (nb. ze strachu przed własnym ojcem i innymi mieszkańcami swojego miasta, a nie najeźdźcami) burzy ołtarz Baala i nawet się do tego nie przyznaje.
A później dzieje się coś niesamowitego. W dochodzeniu zostaje wykryte, że aktu "wandalizmu" dopuścił się właśnie Gedeon. I choć początkowo mieszkańcy miasta chcą chłopaka zabić, stopniowo sami zyskują odwagę, by wyciąć w pień okupantów. Rozpoczyna się powstanie, na którego czele postawiony zostaje nie kto inny jak Gedeon.


Zachęcam do przeczytania całej historii tego sędziego, bo jest to chyba jedna z najbardziej fascynujących postaci biblijnych. A na pewno jedna z moich ulubionych. Ciągle niepewna siebie, ciągle pytająca, a przez to bardzo ludzka. Jej największą siłą, jest to, że działa, pomimo tego strachu, który ją przepełnia. I obiektywnie rzecz ujmując zostaje dla Żydów tym kim dla Greków był Leonidas. Z tą może  różnicą, że Gedeon przeżył. Wróćmy jednak do tamtej nocy, w której nasz bohater niszczy pomnik Baala. 

Rozdroża


Gedeon był absolutnie nieodważny. W związku z tym, do zadania, które otrzymał podszedł właśnie w taki sposób. Absolutnie nieodważny. Istotne jest jednak to, że go nie zbagatelizował. Bóg kazał, więc on wykonał. Próbował się wymigać, podważając autorytet przysłanego do niego anioła, ale kiedy to się nie udało - zrobił co trzeba. 

I to jest pierwsza rzecz, która odróżnia Gedeona od rozbójników. Gedeon bierze odpowiedzialność za swoją misję. Bierze ją tak, jak stoi. Tchórzliwie, niepewnie, bez perspektywy zwycięstwa, ale się od niej nie odwraca. I to jest też pierwsza rzecz, której możemy się od Gedeona nauczyć. 

Jeśli mamy coś do zrobienia, to to róbmy. nie musimy przy tym świetnie wyglądać, czasem nawet nie musimy być przygotowani do końca. Po protu to zróbmy. I bynajmniej nie chodzi mi tutaj o odhaczanie kolejnych punktów z listy obowiązków, ale o te rzeczy, które mogą coś zmienić. Chodzi o te rzeczy, których nawet nie wpisujemy na listę, bo na samą o nich myśl ogarnia nas trwoga. Zmiana pracy, albo pocałowanie dziewczyny, która zawsze się nam podobała, albo ważna rozmowa z mężem lub żoną, albo przyznanie się do czegoś, co zrobiliśmy lub kim jesteśmy. Wszystko to, czym dla Gedeona w tamtym momencie była walka o wolność. 

Bo wiecie, że chodzi o wolność. Zawsze. Nawet kiedy jesteśmy komuś poddani, kiedy mamy względem kogoś obowiązki lub zobowiązania. W tym wszystkim chodzi o naszą duchową wolność. Możliwość poddania się czemuś (np. woli Bożej) z własnej woli, a nie z przymusu. Decyzje, które podejmujemy albo nas wyzwalają, albo zniewalają. Innych - nie ma. 

Siły na zamiary



Gedeon wybiera bycie posłusznym, a potem działa, tak jak umie. Nieporadnie, bez wielkiego rozgłosu, ale skutecznie. To kolejna rzecz, której można się od niego nauczyć. Nie chodzi o to, jak coś zrobimy, chodzi o to, żebyśmy to zrobili. Jeśli decyzja została podjęta, nie przygotowujmy się do niej za długo. Nie szukajmy doskonałej sytuacji, która świetnie wyglądać będzie w mediach. Nie o to toczy się gra. Chodzi o popchnięcie świata do przodu nawet o kilka milimetrów, chodzi o to, żeby coś zmienić na lepsze. 

I jeśli nie mamy odwagi na wielką zmianę, może mamy odwagę na małą. A jeśli tylko na tyle, to tyle zróbmy. Będziemy dzięki temu w innym miejscu, bliżej słusznej sprawy. Tej, która zmieni coś w życiu nie tylko naszym, ale i ludzi, którzy nas otaczają. 


Zmiana


Kiedy to się stanie, kiedy w rzeczywistości, która nas otacza coś faktycznie się zmieni - nawet odrobinę - wsparcie może przyjść z zewnątrz. Prosta prawda mówi, że mały kamień może wywołać lawinę, ale żeby tak się stało, ktoś musi ten kamień rzucić. Gedeon to zrobił, mając odwagę o określonych rozmiarach (na moje oko, wielkości chomika) i dzięki temu inni też mogli w sobie odwagę odnaleźć. Co ciekawe - pierwszą osobą, która stanęła za nim murem, był jego ojciec, czyli osoba, której Gedeon w pierwszej kolejności obawiał się najbardziej. 

Decyzja, by pójść wbrew swojemu charakterowi uczyniła z Gedeona bohatera. Nie dezerterował, jak robią to zbójnicy, nie dbał o siebie, ale zaufał słowom, które Bóg do niego przysłał. I dzięki temu, skończył jako bohater. 

To co zrobił nie było wielkie. Wielkie były rezultaty, które dzięki temu uzyskał. I o tym pamiętajmy. Kroczek za kroczkiem przełamujmy swoje strachy. Przełamujmy je tam, gdzie najłatwiej jest nam je przełamać, dzięki czemu - choć ślimaczym tempem - będziemy zmierzać w stronę, która jest dla nas przeznaczona. Staniemy się bohaterami swoje własnej historii i kto wie, może tak jak Gedeon nawet przy niewielkim potencjale, pokonamy naprawdę potężną armię. 

6.5.18

Rozkład Jazdy


Czyli co nowego na Baśniach na Warsztacie :)


Szanowni!

Od dłuższego czasu chodzi za mną to, żeby narzucić Baśniom na Warsztacie trochę więcej dyscypliny. Zarówno na blogu, jak i na fejsie. I oto wolnymi krokami zbliża się ten czas - czas zmian.
I o tych zmianach dzisiejszy wpis.

Po pierwsze - Poniedziałkowa Ilustracja


Jak już pewnie zauważyliście, w każdy poniedziałek prezentuję jakąś superwyśmienitą ilustrację baśniową. Taką, która mnie ujęła i taką, którą chciałbym się z Wami podzielić. Po waszych reakcjach widzę, że pomysł ten się sprawdza. Będę się go zatem trzymać.

Po drugie - Wtorkowa Porcja Wieprzowiny


Czyli pasek komiksowy z baśnonawarsztatową świnką i innymi baśniowymi postaciami. Paski powstają już od ponad roku i miałem nawet sposobność rozmawiać na temat ich publikacji z pewnym magazynem dla panów o trzyliterowym tytule. Rozmowy gdzieś ugrzęzły, więc postanowiłem, że podzielę się przygodami świnki z Wami. Poza cowtorkową publikacją na fb, raz w miesiącu postaram się zbierać te paski w jednym blogowym wpisie (i dodawać jakieś ekstrasy).
START 22.05


Po trzecie - TIMBURU !!!!!!!!!! (środa)


Umieszczam ten punkt jako trzeci, choć powinien być pierwszy, podkreślony i wyboldowany. Niemniej, strasznie (a nawet strasznie bardzo i OCH!) się denerwuję, więc niech leci chronologicznie. Postanowiłem, że od 27.06 przez całe wakacje na blogu pojawiać się będą kolejne rozdziały mojej książki w odcinkach. Jeśli poczujecie, że Was wciągnęło i nie macie ochoty czekać do kolejnej środy, będziecie mogli zakupić całość książki, jako e-book. I od razu przyznam, że samo pisanie o tym sprawia, że oddech mi się skraca, a ręce trzęsą z poddenerwowania. Dla mnie - rzecz megaważna i pewnie nie raz jeszcze o niej napiszę przed premierą. 
START 27.06



Po czwarte - Świnak w podróży

Baśnionawarsztatowa Świnka ostatnie kilka miesięcy przeżyła bardzo intensywnie. Przemierzyła pół świata, a do tego jeszcze pół Polski, a teraz postanowiła, że będzie się z Wami dzielić zdjęciami ze swoich podróży. Po Polsce, Europie i świecie. Jako narzędzie wspierające te podróże postanowiłem też odpalić baśnionawarsztatowy Instagram. Obserwujcie ją tam, a ja będę także przerzucać podróżnicze relacje na fejsa.
START 15.05 

Instagram już działa, choć ciągle dość nieśmiało, niemniej - zapraszam - nie krępujcie się ;)
A gdyby komuś przyszła ochota, by zabrać świnkę ze sobą - piszcie do mnie bez krępacji, świnka lubi nowe znajomości.

Po piąte - Artykuły


Jeśli chodzi o pisanie artykułów w tej materii nic się nie zmieni. Nadal publikowane będą nieregularnie, bo proces ich powstawania ma to do siebie, że nie mogę go przewidzieć. Czasem natchnienie przychodzi w rozmowie, czasem w czasie przypadkowej lektury, a czasem podczas siedzenia na balkonie i popijania wody z cytryną. Różnie bywa, więc w tym względzie nie mogę deklarować za dużo, a potem nie spełnić swoich deklaracji. Lepiej po prostu pisać. Znając swoje tempo pewnie dalej będą publikowane w tempie jeden lub dwa miesięcznie. 
START - KIEDY BĘDĄ

Po szóste - Świstacze rekomendacje


Poza standardowymi artykułami dotyczącymi baśni i sztuki opowieści, chciałbym rozpocząć jeszcze jedną rubrykę, którą planuję już od dawna. Roboczo nazywam ją Świstacze rekomendacje, a w skład jej wchodzić będą króciutkie recenzje książek (klasyka literatury dla dzieci i młodzieży) i filmów o tematyce baśniowej, które uważam za godne uwagi. W zasadzie opowiadam o tym w formacie zajęciowym, ale jakoś temat ten nie przebił się jeszcze na szpalty bloga. Czas to zmienić.
START - POCZĄTEK LIPCA

Po siódme - Ogłoszenia parafialne


Oczywiście nie może też zabraknąć informacji o tym, co się dzieje i co się działo. Przyznam szczerze - nie lubię się tym dzielić, ale zauważyłem, że od kiedy przestałem wrzucać zdjęcia z tego jak stoję i gadam do dzieciaków/dorosłych/młodzieży, to ruch na blogu zmalał. Oddamy więc świeczkę i ogarek komu trzeba, przy okazji uchylając rąbka tajemnicy na temat kilku dość szałowych przedsięwzięć, które od jesieni po cichutku tkałem. Nie zabraknie też informacji o koncertach Baśni Zebranych, czyli zaprzyjaźnionego zespołu, dla którego mam przyjemność pisać piosenki.

A Baśnionawarsztatowa Świnka znów rusza w podróż i znów ma te same dylematy... co zabrać:

***

Ufff...  dużo tego. I skoro już zostało spisane, to nie tylko po to, żebyście wiedzieli co i jak, ale przede wszystkim jako deklaracja mojego zaangażowania w życie tego bloga, którą niniejszym podpisuję swoim imieniem i nazwiskiem.

Niski ukłon
Mateusz Świstak