30.9.18

Bardzo niefortunny tekst

Seria niefortunnych zdarzeń, w wersi Netfliksowej.

Na warsztacie: Lemony Snicket, Daniel Handler, Seria niefortunnych zdarzeń

Dawno temu, kiedy na ekrany kin wchodziła film Lemony Snicket: seria niefortunnych zdarzeń z Jimem Carreyem jako hrabią Olafem, nie wiedziałem, z czym to się je. Ale film okazał się co najmniej ciekawy, a Carrey swoją kreacją po raz kolejny pokazał, że ma warsztat. Dlatego bardzo ucieszyłem się, kiedy Netfilx zapowiedział swoją serialową adaptację książek. Zrobili to ciut inaczej, Neil Patrick Harris jako Olaf zachwycił zupełnie inaczej, serial wypadł bardzo dobrze, ale gdzieś w połowie sezonu, zdałem sobie sprawę z tego, że w sumie, to warto byłoby przeczytać choć jedną książkę, z której serial czerpie. Na początku tego roku chwyciłem więc Przykry początek, a potem... cóż, nie jadłem, nie piłem, tylko wchłaniałem kolejne tomy. W niespełna dwa tygodnie było po wszystkim (łącznie seria ma trzynaście tomów), a zarówno film jak i serial, przybladły... dość mocno. 

Lemony Snicket z miejsca wskoczył bardzo wysoko na listę moich ulubionych książek dla dzieci i młodzieży. Pozwólcie mi więc nakreślić kilka zdań o tym, dlaczego tak się stało. Zacznijmy jednak od wprowadzenia: 

O co chodzi? Wyobraźcie sobie, że jesteście rodzeństwem. Kochającym się, szczęśliwym i do tego z bardzo dobrego domu. I nagle, dajmy na to podczas zabawy na plaży zjawia się, gość w meloniku, nazwijmy go panem Poe i oświadcza wam, że wasi rodzice właśnie zginęli w pożarze razem ze wszystkim, co wcześniej nazywaliście domem. Jakby tego było mało, waszym nowym opiekunem zostaje psychopatyczny krewny - nazwijmy go hrabią Olafem, który patrzy na Was swoimi błyszczącymi, błyszczącymi oczami, spod swojej jednej brwi (względnie okiem wytatuowanym na kostce) i myśli o was jedynie w kontekście pozostawionego przez waszych rodziców majątku. I który zrobi wszystko, żeby położyć na nim swoją bezwzględną i kościstą łapę. 

Tak to się mniej więcej zaczyna, a potem, ze strony na stronę, z tomu na tom jest coraz gorzej. I to jest wspaniałe. Z wielu powodów, którym poświęcę kilka poniższych zdań. 

Po pierwsze - Pesymizm i absurd 


Ciężki, czerpany z dna najgłębszej rozpaczy pesymizm. W książkach dla dzieci! Cudownie odświeżająca nutka czerni zalewającej wszechświat. Autor nie pozwala czytelnikowi złapać oddechu, raz po raz przypominając, że choć jest dobrze, to zaraz będzie jeszcze gorzej, że nowy opiekun, który jest zwiastunem polepszenia losu naszych sierot, zaraz zgaśnie. Że choć Olafa nigdzie nie ma, to zaraz się zjawi, popełniając jeszcze ohydniejsze czyny od tych, które już popełnił. Nagromadzenie czerni w tych książkach jest tak intensywne, że w pewnym momencie przekracza swoją masę krytyczną i zaczyna być odświeżająco zabawne. Sam autor raz po raz pogrywa z własnym pesymizmem, dając się ponieść w egzaltowanych frazach wyjętych rodem z powieści gotyckiej albo z opowiadań Edgara Alana Poe'go. Każdy tom rozpoczyna się zresztą od ostrzeżenia: Nie czytaj tej książki! Bo jest smutna, straszna i do cna depresyjna, na kolejnych stronach czeka cię tylko płacz i zgrzytanie zębów, więc na twoim miejscu poszedłbym poganiać za motylami, albo poczytał inną pogodniejszą książkę, dajmy na to o puchatych króliczkach.

Bardzo szybko i bardzo otwarcie przechodzi to na stronę ironii i absurdu, a grobowa atmosfera tak kunsztownie tkana przez autora, staje się wspaniałym placem zabaw (wyobraźcie sobie tylko, że karuzele zrobione są z kości a paliwem do niej są łzy rozpaczy... niemniej - to wciąż karuzele). jest to świetnie zrobione i można się tym naprawdę przednio ubawić. 



Poza tym takie opisywanie świata bardzo rezonuje z moim własnym myśleniem o literaturze dziecięcej, które można streścić w następujący sposób: pokaźna część świata jest naprawdę brudna i nie ochronimy przed nią naszych dzieci ukrywając ten brud. Lepiej więc oswajać świat, nawet jeśli to czasem zaboli. W zasadzie, to że boli sprawia, że cała historia nabiera znaczenia i bardziej zaczyna nas obchodzić. Przeżycia małych bohaterów łatwiej wziąć na serio, przez co o wiele lepiej pracują one w czytelniku, niezależnie od wieku. 

W takiej konstrukcji o wiele lepiej widać kontrasty pomiędzy tym, co złe, a prawdziwym heroizmem. 

Po drugie - Bohaterstwo


Kiedy świat wali się bohaterom na głowy, ich heroiczne czyny wybijają się ponad przeciętność o wiele jaskrawiej. Każdy promyk światła jest cztery razy jaśniejszy, każdy dobry gest w ich kierunku osiem razy bardziej doceniony. Wioletka, Klaus i Słoneczko to w końcu tylko dzieci, więc świat, który odwraca się do nich najgorszą ze stron, mógłby je zmiażdżyć. One jednak, dzięki swojej sile, sprytowi, oczytaniu, zębom a przede wszystkim miłości i trosce o siebie nawzajem, potrafią wykręcić się z największych nawet kłopotów. I choć przez wszystkie siedem książek jedyne co Baudelaire'owie próbują zrobić to utrzymać się na powierzchni - czytelnik kibicuje im jak mało komu. 

Dzieciaki działają tam mimo wszystko, raz po raz balansując na tej cienkiej granicy, pomiędzy koniecznością a pójściem na łatwiznę. A przegrana w tej grze zawsze oznacza dla nich jedno - śmierć. Taką prawdziwą i nieodwracalną śmierć. Obserwowanie ich jest świetnym laboratorium moralności dla młodego czytelnika. 

Po trzecie - Język


Cała Seria niefortunnych zdarzeń stoi językowo na bardzo wysokim poziomie. Snicket (na razie go tak nazwijmy), poza serwowaniem bardzo złożonych zdań, które wychodzą mu wyjątkowo naturalnie, szpikuje także wypowiedzi słowami, które niekoniecznie nadają się do książek dla dzieci i młodzieży. Wyrafinowane frazy zawsze pojawiają się jednak w towarzystwie odpowiedniego wyjaśnienia. Pojawia się trudne słowo, a potem z ust narratora, albo jednej z postaci mówi "w tym wypadku sformułowanie to oznacza..." po czym pada sformułowanie, które jest albo konkretną, definicją słownikową albo humorystyczną grą z tym sformułowaniem. Jest to tak charakterystyczna cecha Serii..., że mocno przeniknęła także do serialu więc ci z Was, którzy już mieli okazję oglądać, wiedzą o co mi chodzi. W książkach ten zabieg podniesiony jest jednak do kwadratu. Bo słowo pisane i mówione ma jednak swoje przywileje.



To technika, która w bardzo nieinwazyjny sposób umożliwia dzieciakom przyswajanie dodatkowego wyrafinowanego słownictwa i za nią Snicketowi należą się niewątpliwie plusy. 

Poza tym, wszystkie książki serii przeładowane są nawiązaniami literackimi, których wynajdywanie jest przyjemne niczym trafienie na melodię skrzypiec, dochodzącą nas z okna kamienicy podczas niedzielnego spaceru. 

Po czwarte - Lemony Snicket


Ciekawostka: Lemony Snicket powstał, kiedy autor Serii... Daniel Handler pisał swoją pierwszą książkę Basic Eight. Żeby nie podawać swojego prawdziwego nazwiska podczas zbierania materiałów, przedstawiał się właśnie jako Lemony. A samo brzmienie pseudonimu wzięło swój początek od świerszcza z Pinokia, który z angielska zwał się Jiminy Cricket. Koniec ciekawostki. 

Lemony to postać podwójna. z jednej strony jest narratorem historii rodzeństwa Baudelaire'ów, a z drugiej strony jest w nią jakoś zamieszany. Ma coś wspólnego z rodzicami rodzeństwa, ma coś wspólnego z hrabią Olafem, ale nie do końca wiadomo co. Jakby nie chciał się przyznać, jakby to jego zaangażowanie stawiało go w sytuacji ciągłego zagrożenia. Wokół niego i paru innych postaci z powieści tworzy się porywająca zawiesina intryg, zbrodni, siatek przestępczych i tajnych organizacji. Ślady tego wszystkiego rozsiane są po całej serii, sprawiając, że Snicket intryguje, a my chcemy się o nim dowiedzieć jak najwięcej. Kiedy więc przez karty powieści przewijają się inni, noszący to samo nazwisko, przyznam, że sam miałem ochotę krzyczeć - zostawcie dzieciaki w spokoju, dajcie mi więcej Snicketów. Na szczęście Handler zajął się tym w innych książkach. W Polsce ukazała się chyba tylko Nieautoryzowana autobiografia.

Polskim wydawcą Serii jest Egmont.

Po piąte - Podsumowanie


Książki Serii... na pewno nie spodobają się wszystkim. Pisane są z dystansem i tego dystansu mają uczyć małych czytelników. Są dość mroczne, ale choć czasem zginie w niej jakaś postać, trzeba na ten mrok patrzeć przez palce, jak sobie tego życzy autor. Ta mieszanka pesymizmu, absurdu i humoru sprawiają, że  klimat poszczególnych tomów jest absolutnie porywający. Książki warto czytać bo poza tym, że dość mroczne, są też prześmieszne i trudno się od nich oderwać. Ich wielkim atutem jest też to, że są intelektualnie wymagające, a to jest cecha, której brakuje bardzo wielu książkom z półki dzieci i młodzież. Po lekturze młodemu czytelnikowi zdecydowanie zostanie kilka nowych słów na podorędziu, a do tego pewnie nabierze trochę dystansu do świata... co też się przydaje. 

Łącznie tomów jak już wspomniałem jest trzynaście i choć prawie każdy (poza ostatnimi) stanowi osobną historię warto czytać je po kolei. Mnie szczególnie do gustu przypadły jeszcze trzy: Tartak Tortur, Winda Widmo i Szkodliwy Szpital. I chyba Winda Widmo zajmuje pierwsze miejsce, pozostawiając za sobą słowo "erzac" (angielski tytuł to Erzac Elevator) oraz ten gorzki uśmiech na myśl o tym co jest, a co nie jest w modzie. 

Serial oddaje poszczególne tomy dość wiernie więc jeśli go znacie, to możecie przeskoczyć dalej. Niemniej - zachęcam do lektury. Wasze dzieciaki... i w sumie Was również. A jeśli angielski nie jest Wam obcy to jeszcze jedna rzecz z gatunku "naprawdę warto" - audiobooki w tym języku czyta Tim Curry i jest to naprawdę mistrzowskie wykonanie (cześć znajdziecie na YT).


A na koniec pozwalam sobie dodać jeszcze linki do moich ulubionych tomów. Jeśli kupicie przez nie, to sobie będziecie mogli przeczytać, wydacie tyle, co za zakup książki, a ja dostanę parę groszy prowizji. Zachęcam tedy do skorzystania. (choć jak zawsze przede wszystkim polecam biblioteki ;) ) 




Polecam także poprzednie polecajki: 

Kuba Guzik TUTAJ 
Wodnikowe Wzgórze TUTAJ





22.9.18

Trollica

John Bauer
Na warsztacie: Książę Wilk, Trolle, baśń szwedzka, wybory, władza

Od kilku tygodni chodzi za mną pewna szwedzka opowieść, o księciu zamienionym w wilka. Chodzi wielkimi krokami, tak jak wielkimi krokami zbliżają się samorządowe wybory. Potraktujcie więc dzisiejszy tekst jako taką przypowiastkę przed zbliżającym się ważnym z obywatelskiego punktu widzenia dniem. I miejcie ją z tyłu głowy, gdy będziecie stawiać krzyżyki na swoich kandydatów. 

W skrócie baśń brzmi tak: 

Pewna dziewczyna zostaje przez przypadek żoną wilka. Okazuje się, że jej mąż jest całkiem uroczym wilkiem, tylko czasem dzieci jej porywa i wynosi nie wiadomo gdzie. Nie pozwala też na siebie patrzeć w nocy. Dziewczyna oczywiście łamie zakaz i sprawdza co też jej małżonek przed nią chce ukryć. Niczym Psyche nad Erosem, dziewczyna staje nad swym wybrankiem ze świeczką w ręku. Wilk jest oczywiście przepięknej urody mężczyzną, ale kiedy prawda wychodzi na jaw, musi odejść i zostać mężem trollicy, która czarami wzięła w posiadanie jego ziemie. Potem wilk znika. 

Dziewczyna udaje się jego śladem spotykając po drodze swoje dzieci, będące pod opieką sióstr wilka. Każda z sióstr daje jej złoty przedmiot i wskazuje dalszą drogę. Kiedy dziewczyna przybywa pod zamek Trollicy, widzi, że jej luby siedzi niemrawo u boku potwory. Udaje jej się przehandlować złote przedmioty za możliwość spędzenia nocy z księciem. Trollica, która jest łasa na złoto zgadza się, ale za każdym razem, kiedy ma dojść do spotkania dziewczyny z księciem poi go drętwą wodą, tak że ostatecznie - książę śpi, a dziewczyna płacze. Podczas trzeciego spotkania, książę jednak się budzi, czar pryska, trollica pęka na milion kawałków i wszystko wraca do normy. 

Opowieść ta przykleiła się do mnie właśnie prze trollicę, a ściślej przez trollicę na tronie, która jest piękną figurą władcy, a jeszcze ściślej - figurą złego władcy. To, co dzieje się z bohaterami tej opowieści świetnie pokazuje, jaki zły władca może mieć wpływ na swoich poddanych. I temu chciałbym się przyjrzeć w kilku krótkich zdaniach poniżej. 

Ludzie i Wartości


Po pierwsze więc - ludzie stają się wilkami. Kiedy na tronie zasiadają trollice, ludzie zaczynają pokazywać swoje najgorsze strony. Wilk to takie stworzenie, które w baśniowej nomenklaturze bardzo rzadko znaczyło coś miłego. Raczej uosabiał dziką siłę, od której lepiej trzymać się z daleka. Idąc dalej - ta siła jest tak przemożna, że pochłania i przemienia nawet księcia. Nie jest sobie w stanie poradzić z władzą trollicy, więc wyzwala w sobie to, co najdziksze i najgorsze. A przecież to jest książę, ktoś, kto powinien reprezentować najbardziej szanowane wartości danego społeczeństwa... zamiast tego biega po lesie i szczerzy kły, a wspomniane wartości zbryzgane są błotem i sarnią krwią. 

Po drugie - letarg. Kiedy książę nie jest bestią, jest tylko bezwolną marionetką, która siedzi obok swojej władczyni i ładnie wygląda. Z tego kim jest książę pozostaje tylko wydmuszka - pozbawiona możliwości działania, może ładna, ale zupełnie bez znaczenia. Trollicom bardzo zależy, aby taki książę nie miał możności czynienia jakichkolwiek zmian, więc poi go truciznami, które uniemożliwiają kontakt z innymi członkami społeczeństwa. 

Chaos i władza


Bo o to trollicy w dużej mierze chodzi - o uniemożliwienie społeczeństwu kontaktu między sobą i o uniemożliwienie kontaktu z naprawdę istotnymi wartościami. Bo kto chciałby rozmawiać z wilkiem?Gdyby nie to, że dziewczyna praktycznei przegrywa zakłada z wilkiem, nigdy nie zostałaby jego żoną. Trollica rozumie zasadę, że od wilków lepiej trzymać się z daleka, więc najlepsze społeczne jednostki zamienia w odrażające bestie. Im więcej wilków biega wkoło, tym trudniej się ze sobą dogadać. Trollica doskonale o tym wie, a do tego jest sprytna i wie, że zamiast sprowadzać wilki z zewnątrz lepiej zamienić w nie swoich własnych ludzi. 

Z drugiej strony, jeśli potraktujemy księcia jako nosiciela wartości, to działanie trollicy sprytnie odbiera innym członkom społeczeństwa do nich dostęp. Wartości mieszkają pod kluczem i śpią. Takie działanie sprawia, że tylko trollica ma władzę i może żonglować wartościami jak jej się żywnie podoba. 

Zresztą dla trollicy jest tylko jedna wartość - władza. I może wyłuskajmy z tej bajki czym dla trollic jest władza. Władza to kontrola i pieniądze. Nic więcej. Jest siewczynią chaosu, bo jako istota z chaosu to właśnie chaos jest jej najskuteczniejszym narzędziem. Kiedy rozpęta wokół siebie mieszaninę letargu i zdziczenia, kontrola przyjdzie łatwo. A to pozwoli jej stawiać warunki i domagać się każdego złota, które znajdzie się w zasięgu jej wzroku. I nikt nie będzie w stanie jej go odmówić. 

Dziewczyna


Na szczęście na jej drodze staje dziewczyna, która, pomimo wszystko, postanawia, że warto powalczyć zarówno o człowieka, który kryje się pod maską bestii, jaki i o wartości, które ktoś zamknął przed nami w kufrze. Dobra wiadomość jest też taka, że to my jesteśmy takimi dziewczynami. I mamy szansę udowodnić to już niebawem. 

Dlatego, niezależnie od waszej opcji politycznej, czy kochacie PiS, PO czy Razem błagam Was - nie głosujcie na Trollice. Nie glosujcie na tych, którzy już teraz sieją chaos, nie głosujcie na tych, którzy robią z wartości swoje marionetki i mówią pięknie, ale rozsiewają właściwy trollom zapach. Pamiętajcie o tej bajce i nie głosujcie na trollice. 

Bo lepszy szary, ale dobry człowiek, który być może nie zrewolucjonizuje świata, ale przynajmniej nie spsi tych, którzy na nim mieszkają. Uważajcie proszę na to, gdzie ląduje wasz krzyżyk, bo to wy macie możliwość uchronić nas wszystkich od trollic. 





19.9.18

Wtorkowa porcja wieprzowiny - zestaw drugi



Szanowni! Dla wszystkich, którzy jednak nie buszują po fejsbukach dziś zestaw wtorkowej porcji wieprzowiny, bez Koli, za to z frytami i dużą porcją absurdu. Jest to oczywiście zestaw powiększony, składający się nie tylko z serwowanych już wcześniej dań, ale też z dodatkowego paska komiksowego w rozmiaże XL. I oczywiście dodaję jeszcze ten komiks, który poleciał z fejsa za łamanie standardów tego portalu (jeśli ktoś może mi wyjaśnić, co z nim jest nie tak, będę zobowiązany). 

Pierwszy zestaw świńskich pasków znajdziecie TUTAJ
I oczywiście zapraszam też do śledzenia Instagramowych przygód Świnki TUTAJ


Życzę smacznego, napiwki można przesyłać na numer konta. 


#1. WILK I SIEDEM KOŹLĄTEK

#2 ROSZPUNKA


#3. KOT W BUTACH


#4 KOT W BUTACH (2)/KOPCIUSZEK


 #5 WILK I SIEDEM KOŹLĄTEK (2)

#6.  40 ROZBÓJNIKÓW (TEN ZOSTAŁ PRZEZ FEJSA USUNIĘTY... WHY?)


#7. ZACZAEOWANA FASOLA



#8. ŚPIĄCA KRÓLEWNA


#9. MAŁA SYRENKA

#.10 BRZYDKIE KACZĄTKO


I na koniec Bonusik czyli SINOBRODY