10.7.20

Szybka Rybka



Na warsztacie: Baśń o rybaku i jego żonie



Dziś chciałbym zaprosić Was do puszczenia wodzy fantazji. Do rozmowy o wędkowaniu i marzeniach. Do wymyślenia najbardziej wyrafinowanych nawet życzeń, ale pod jednym warunkiem - musicie być szybcy, bardzo szybcy. Dlaczego? Już tłumaczę. 

No dobrze. Może nie już, bo zanim zaczniemy, muszę wspomnieć, iż niniejszy tekst "zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - "Kultura w sieci". 

Po wypełnieniu formalności - możemy zaczynać! Wyobraźcie sobie:

 Siedzicie na pomoście nad niewielkim, acz uroczym jeziorkiem. Nazwa wyleciała Wam z głowy, ale od początku była zupełnie niepotrzebnym dodatkiem do wspaniałych okoliczności przyrody, w jakich postanowiliście wędkować. Delikatne powiewy wiatru marszczą taflę wody i wprawiają pobliskie szuwary w przyjemnie szeleszczące kołysanie. Spławik z naszej wędki od kilku kwadransów nie zanurzył się nawet o milimetr.  Tylko leniwie sunie tam, gdzie popchnie go lekki wietrzyk. W oddali rozlega się trelowanie jakiegoś ptaka, którego nazwa jest Wam znana tak dobrze, jak nazwa jeziorka, nad którym właśnie siedzicie.  
Nagle spławik daje gwałtownego nura. Wy chwytacie za tyczkę wędki jedną ręką, a druga ląduje na kołowrotku. Zaczyna się pojedynek. Ryba szarpie to w prawo to w lewo, a Wy to podążacie za nią, to ubieracie metodycznie żyłkę. Wreszcie widzicie, że przy haczyku wariuje nieduża, ale za to błyszcząca olśniewająco rybka. Sztuka o nazwie tak Wam doskonale znanej, jak nazwa tego ptaka, który trelował w szuwarach. Poza tym jesteście dość zawiedzeni, bo jednak liczyliście na coś większego. "No nic, myślicie, wykorzysta się jako przynętę na szczupaki". I walczycie dalej. Rybka wariuje, ale Wreszcie udaje się Wam ją przemóc. Teraz patrzycie jak dynda bezradnie na żyłce, wymachując przy tym ogonkiem i pokrzykuje zirytowana:  
- Cholerny piercing! Cholerni hipsterzy! 
Nie wiecie, czy bardziej dziwi Was fakt, że rybka jest złota, czy to, że gada, czy że właśnie wyzwała Was od hipsterów. Wreszcie rybka spogląda na Was i z wyrzutem mówi:  
- Dobra, walcie już te trzy życzenia i miejmy to za sobą.  
Więc to Złota Rybka. Prawdziwa Złota Rybka! Przez duże "Z" i duże "R".  
Siadacie więc na pomoście i zaczynacie się głowić, o co można by tę rybkę poprosić. Nie chcecie przecież marnować swoich życzeń, bo druga taka okazja może się nie powtórzyć. Przerzucacie więc w głowie słowa, starając się dobrać te najbardziej precyzyjne. I kiedy już jesteście gotowi... okazuje się, że Złota Rybka wyciągnięta z wody... udusiła się. 
Oczywiście w Baśni o rybaku i złotej rybce, było zupełnie inaczej. Rybak miał nieograniczony czas na wypowiedzenie swoich życzeń i nieograniczoną ilość życzeń. W zasadzie czas ten był tak nieograniczony, że zdążył wrócić do domu, wejść pod pantofel żony i wypowiedzieć jej, a nie swoje życzenia tak długo, aż doprowadziło to do tragedii. Baśnie mają swoje prawa i czasami naginają pewne zasady (a nawet wszystkie zasady), więc i rybki mogą nie tylko mówić i spełniać życzenia, ale - o zgrozo - oddychać powietrzem atmosferycznym. 


Życzonka


Pozwólcie jednak, że to oddychanie powietrzem atmosferycznym odrzucimy i ograniczymy ilość życzeń do trzech. Rybka może spełnić wasze trzy życzenia, ale jeśli nie wypowiecie ich wystarczająco szybko, biedaczka najzwyczajniej w świecie wykorkuje. O co w takiej sytuacji poprosilibyście? Albo inaczej - czy wasze trzy życzenia różniłyby się, w zależności od tego, jak dużo czasu mielibyście na ich wypowiedzenie? 

Nie wiem, czy można z tego zrobić ćwiczenie, ale wyobraźcie sobie, że macie rybkę i jakieś piętnaście sekund na wypowiedzenie swoich trzech dowolnych i jednocześnie największych pragnień. Czego byście sobie życzyli? Spróbujcie odpalić stoper i wymienić swoje życzenia. 

Kiedy zacząłem przerzucać ten koncept przez swoją głowę, przyznam szczerze, że pierwsze trzy życzenia, były zupełnie bezsensowne. Pierwsze pomysły ocierały się o całkowite frazesy (rzeczy pokroju: zdrowie, pokój na świecie i milion dolarów) i gdyby rybka spełniłaby właśnie te życzenia, to wiecie co - czułbym się niezaspokojony.


Niezaspokojenie


To co pierwsze przychodzi nam do głowy, jeśli możemy sobie życzyć, niekoniecznie jest tym, czego i potrzebujemy, i pragniemy. Jest jakiś format świata, w którym żyjemy i który zakrywa nasze własne pragnienia. Społeczny, historyczny, etyczny. I zawsze jest to jakaś średnia wszystkich pragnień i potrzeb uczestniczących w tym świecie ludzi. Może nie musimy z tym walczyć, ale warto sobie uświadomić taką konstrukcję świata, żeby nie wpaść w jej sidła. Takie najbardziej oczywiste życzenia, dotyczą świata i spełnienie ich być może miałoby na świat pozytywny wpływ, ale... nie dotyczyłyby nas. Nas osobiście. Nas w naszym najbardziej osobistym miejscu. 

il. B. Dekterow


Nasze prawdziwe pragnienia to te, które w pewien sposób zaspokajają nasze nienasycenie. Tylko nie zrozumcie mnie źle - nie nasze żądze, nie nasze zachcianki, ale to, co sprawia, że nie możemy spać po nocach, albo to, co pojawia się w nas, kiedy patrzymy na szczęśliwych ludzi obok. Albo to uczucie, które dopada nas w szale twórczym, kiedy jesteśmy na krawędzi odkrywania lub wymyślania czegoś nowego i już chcemy tam być, ale jeszcze nie jesteśmy. Wszystkie te rzeczy napędzane są naszym nienasyceniem. Jakimś brakiem, albo chęcią bycia już w miejscu, do którego dążymy. I każde z nas dokładnie wie, do czego rwie jego serce albo rozum, ale przyznanie się do tego jest trochę wstydliwe. Bo, żeby wypowiedzieć swoje prawdziwe życzenia, musimy się odsłonić. 


Żona Rybaka


Rybak z baśni o złotej rybce jest tego najlepszym przykładem: praktycznie w ogóle się nie odsłonił. Nie wypowiedział nawet pragnień, jakie podsuwał mu system, w którym żył. Zamiast tego oddał swoje życzenia komuś innemu - swojej żonie. A ta doskonale wiedziała, jak powinno się je wykorzystać. Wybrała, co podsuwał jej świat. Być może rybak był pod zbyt wielkim wpływem, czy też zbyt wielkim pantoflem swojej żony, ale być może oddał jej swoje życzenia, bo właśnie nie chciał się odsłonić. Nie zrodziła się w nim nawet myśl, że mógł zażyczyć sobie czegoś (a mógł wybierać ze wszystkiego) tylko dla siebie. 



Zawsze się znajdzie jakaś żona rybaka obok nas. Chyba właśnie dlatego tak bardzo trzeba dbać o swoje własne życzenia. Żeby ktoś nie wypowiadał ich za nas, przez co my pozostawalibyśmy nienasyceni. Marzenia trzeba chwytać jak największy skarb. Troszczyć się o nie i nie zdradzać ich przed nikim... poza złotą rybką. Tutaj chciałbym odesłać Was do innego tekstu, który opowiada właśnie o trzymaniu się swoich marzeń do samego końca. Tekst o sprzedawanie snów znajdziecie TUTAJ. I warto mieć swoje największe pragnienia zawsze gdzieś pod ręką, a wiecie dlaczego? 


Złota Rybka


Bo może się zdarzyć tak, że pewnego dnia na naszym haczyku ogonkiem wywijać zacznie złota rybka i zapyta nas: "O czym marzysz? Dawaj swoje trzy życzenia". Może się zdarzyć tak, że pewnego dnia świat powie nam niespodziewanie "Sprawdzam!", a my nie będziemy przygotowani. Czy w piętnaście sekund uda się nam zajrzeć w same głębiny naszej osoby, w nasze najważniejsze pragnienie i wypowiedzieć je tak, żeby świat zrozumiał? Mam wrażenie, że nie. Mam wrażenie, że za mało trenujemy się w swoich marzeniach i w wypowiadaniu życzeń. Tych prawdziwych. Tych najbardziej osobistych. 

Gdybym złowił złotą rybkę, nie uzgadniałbym z nikim swoich życzeń. Chciałbym, żeby to były tylko moje życzenia. Takie, które mówiłyby o mnie w stu procentach. Bo przecież życzenie uzgodnione z kimś innym, to już tylko połowa mnie, a może, tak jak w przypadku naszego rybaka, jeszcze mniej. 

Moi Drodzy, zanim się pożegnamy, chciałbym Was zachęcić do zastanowienia się, już teraz, już dziś nad następującą kwestią: gdybyście przypadkiem złowili złotą rybkę i mieli piętnaście sekund na wypowiedzenie swoich trzech życzeń, o co byście ją poprosili? Zastanówcie się nad tym teraz, żeby potem nie było, że nie ostrzegałem. Niech to będą sekretne życzenia, ale niech definiują to, kim jesteście. 

Życzę powodzenia!

***

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego MKiDN - "Kultura w sieci". 

***

PS. A może w ogóle nie warto korzystać z pomocy rybki przy realizowaniu tych najbardziej kluczowych pragnień? Może lepiej poprosić zwierzaka o coś o wiele mniej istotnego. Jakąś kosmetyczną zmianę w swoim życiu, która będzie przyjemna, ale nie wpłynie za bardzo na to kim jesteśmy. Gdybym złapał złotą rybkę, może poprosiłbym ją, żeby zniknęły mi z rąk ranki, których jest tam sporo. Albo o jakąś śmieszną supermoc - podgrzewanie herbaty dajmy na to... 

PPS. Jeszcze dwie polecajki dotyczące życzeń. Pierwsza jest następująca. Baśń skandynawska "Kiełbasa". Znajdziecie ją na Yt w wykonaniu Szymona Góralczyka. Druga to odcinek , w którym Mulder uwalnia dżina (S07 E21).  











Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza