10.7.21

Kobiety schodzą do piekła



Na warsztacie: Orfeusz i Eurydyka, Orfeo&Majnun, warsztaty, piekło, kobiety

Dopływamy do brzegu... choć w wypadku opowieści o Orfeuszu i Eurydyce chyba bardziej wypada powiedzieć, że już niemal dotarliśmy na powierzchnię. 

Droga była długa i kręta, ale już prawie jesteśmy na miejscu. Pozwólcie więc, że - nim przejdziemy się ostatni raz krok w krok z kobietami przez piekło - napiszę dwa słowa wstępu. Ci, którzy śledzą nasze poczynania w projekcie Orfeo & Majnun organizowanym w Polsce przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, już trochę wiedzą w czym rzecz. Jeśli jednak jesteście z nami pierwszy raz, śpieszę z wyjaśnieniami. 

Razem z Agą Batóg, z którą wymyśliliśmy  te "warsztaty", zadaliśmy sobie pytanie: jakie symboliczne znaczenie może mieć wędrówka do Hadesu? Szczególnie dziś, szczególnie dla kobiet. Żeby dotrzeć do uczestniczek w czasach, gdy nie wiadomo, czy spotykanie na regularnych warsztatach jest bezpieczne, postanowiliśmy stworzyć taką mieszankę on-line'owo plenerową, w której każda uczestniczka może odnaleźć coś dla siebie (nawet nie decydując się na interakcję z nami). Po pierwsze zdecydowaliśmy przedstawić mit o zejściu Orfeusza do piekieł po swojemu (znajdziecie go TUTAJ). Po drugie porozmawiać o jego symbolicznej warstwie (rozmowę znajdziecie TUTAJ i TUTAJ). Po trzecie oddać głos samym kobietom. Stworzyliśmy ankietę, w której pytaliśmy o znaczenie Eurydyki, powody, przez które kobieta może znaleźć się w piekle oraz wartości, jakie może ona z niego wynieść. W ankiecie wzięło udział prawie 50 kobiet udzielając niesamowitych odpowiedzi. Czasem otwierających oczy, a czasem tam mocnych, że w ustach zasychało (ankietę możecie znaleźć TUTAJ - nie usuwam jej, może stanie się dla którejś z Was pomocą w rozważaniach nad własnymi sprawami, jest całkowicie anonimowa, więc śmiało korzystajcie). 

Odpowiedzi skompilowałem i przeredagowałem, a następnie Aga wykorzystała je jako bazę do warsztatowej sesji fotograficznej, której tłem stał się Kraków. W trakcie trwającego długie godziny spotkania powstały fantastyczne zdjęcia, a Panie próbowały zmierzyć się ze schodzeniem do piekieł, swoim i tych kobiet, które odpowiedziały na naszą ankietę. 

Nie przedłużając, zapraszam do obejrzenia wyników naszych warsztatów w postaci zdjęć autorstwa Konstancji z lifestory.com.pl  i poczytania, co kobiety mają do powiedzenia o piekle... swoim piekle. 





„Piekło to zostać zdradzonym przez kogoś, kto jest dla Ciebie całym światem… nie to nie to. Piekło to uświadomić sobie, że to już czwarty raz. I jeszcze ta świadomość, że ja robiłam innym dokładnie to samo.” 


„Czasem nic nie musi się stać, żeby wylądować głęboko pod ziemia. Wystarczy stracić z oczu pewną wartość tak ważną, że trudno bez niej żyć i po prostu czuć się normalnie.” 






„Piekło. To miejsce pełne cierpienia, w którym na początku wydaje ci się, że możesz wszystko. Potem to piekło wszystko robi tobie” 

 

“Podróż do piekieł jest wynikiem braku innych perspektyw, naszą ostatnią szansą.”
„Piekło… to zawsze jest to miejsce, w którym masz dużo, ale to ci nie wystarczy. Jakie to było słowo… Nienasycenie”

 

“Kiedy byłam w piekle: gdy próbowałam znaleźć ukojenie, bliskość i pomoc w używkach, imprezach, obściskiwaniu przypadkowych chłopaków jednocześnie oddalając się od Boga, pchając sama siebie w coraz gorsze samopoczucie, kompleksy, beznadzieję”.


 




 

„Wpadłam w depresję, z różnych powodów. Niby wszystko się ma, inni patrzą i myślą - ta to ma fajnie, zawsze uśmiechnięta, ale ja w środku zawsze we łzach. Kilka złych decyzji w życiu, nieprzemyślanych ruchów i leżysz. I ciągle myślę - po co to robię, dlaczego to zrobiłam. Ciągle udaję, ciągle gram”


„Pewnego dnia obudziłam się z gulą strachu w gardle. Czy to było piekło? Tak smakowało”


„Nagle poczułam, że od nicości oddziela mnie tylko cienka błona, która w każdej chwili może pęknąć”.


„Mam kochającego męża. Jest wspaniały, ale ja nic do niego nie czuję. W ogóle nic nie czuję… do niego, do dzieci… nic.”


„Piekło? Kiedy miałam siedemnaście lat zaszłam w ciążę.”


„Wracam do domu. Odpalam telewizor. Nie chcę, ale to robię… to jest piekło”





„Porażka, porażka pomimo starań. To nie wzmacnia”.


„Jeśli znamy cierpienie zaświatów, cierpienie na ziemi będzie bardziej znośne”.


“W zasadzie każde cierpienie ma w sobie pierwiastek piekła. A każdy pierwiastek piekła ma w sobie mniejszy pierwiastek - oczyszczenia”.


„Z piekła się nie wychodzi, piekło się przemienia.”






„Być może tylko w piekle jest ten cel, który można osiągnąć. W piekle, albo tuż za nim”. 


„Nie jestem przedmiotem… pewność tego i mówienie o tym głośno to droga na powierzchnię”


“Nie każdy wygrywa, ale wiesz co? Niektórym to się udaje… dlatego warto mieć nadzieję… bo może i ja będę tą niektórą.”







“Cierpienie było motorem zmian, których nie podjęłabym dobrowolnie. Każdy krok tej podróży z obecnej perspektywy wydaje się doskonały, jakby specjalnie zaprojektowany. Osiągnęłam pokój, balans, wzmocniłam szacunek i zaufanie do siebie. Przekonałam się, że to ja tworzę moje życie i robię to coraz bardziej świadomie, a wszechświat mnie wspiera.”



"Co dla kobiety XXI wieku może być powodem do zejścia do "piekieł"?

Chyba wszystko. Jeśli najważniejsza dla niej jest kariera - zrobi dla niej wszystko, jeśli rodzina - by ją chronić posunie się do najgorszych rzeczy. Choćby miała przez to cierpieć”.




Pochód przez podziemia będzie trwać, póki ludzie istnieją. Każdy ma swoje osobiste piekło, każdy ma swoją osobistą drogę wyjścia z tego piekła. I czasem musi przejść przez nią zupełnie sam, a czasem (przy odrobinie szczęścia) po drodze spotkamy jakiegoś Wergiliusza, który pomoże nam wyjść na powierzchnię. Nie przestawajmy wędrować. Póki możemy, wędrujmy, przez ciemność, w stronę światła. Bo na końcu zawsze jest światło! 


Dziękuję wszystkim kobietom, które zgodziły się podzielić swoim historiami. Dziękuję tym, które postanowiły zmierzyć się z podziemiami jako modelki i aktorki. I dziękuję Wam, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, że byliście z nami przez cały czas trwania naszej przygody. Dziękuję oczywiście w imieniu Agnieszki i swoim. 

A wszystkim tym, którzy mają ochotę pozostać z tym projektem jeszcze moment przypominam, że więcej warsztatów i akcji społecznych pojawi się w te wakacje na stronie www.orfeomajnun.pl 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz