9.2.19

Czarno to widzę!




Na warsztacie: Gry planszowe, ćwiczenia dla opowiadaczy, storytelling, karcianki, Czarne Historie

O popularności gier planszowych nie trzeba nikogo przekonywać. Powiedzonko głosi nawet, że w domu każdego milenialsa powinna znajdować się przynajmniej jedna szafa przeznaczona właśnie na pudełka z grami. Nietrudno jest natknąć się na Carcasson, Scrabble, czy Kolejka i pogrążyć w fantastycznym świecie rozgrywek na długie godziny. Poza tym jednak gry planszowe, mogą stać się dla nas świetnym pretekstem do trenowania swoich storytellerskich umiejętności. 

Poza takimi grami jak kości Rory Story Cubes, które zaprojektowane są, by uczyć opowiadać. Poza Dixit, którego karty potrafią onieśmielić swoim przepychem, pięknem i pomysłowością, i które może stać się pretekstem do fantazjowania w najbardziej nieoczekiwanych kierunkach, są jeszcze inne, skromniejsze gry, na które warto rzucić okiem. Dla mnie taką grą zawsze były "Czarne historie" i dziś chciałbym podzielić się pewną propozycją na ćwiczenie, które pomoże Wam poprawić swoje umiejętności narracyjne. 

Zasady


Karty do tej gry, to detektywistyczne łamigłówki. Z jednej strony mamy tytuł i lakoniczne nakreślenie sytuacji, jakiej dotyczy dana zagadka, z drugiej zaś opis tego, co faktycznie się wydarzyło. Zadaniem gracza jest odgadnięcie tego, co jest na odwrocie przez zadawanie zamkniętych pytań (tak/nie). Historie mogą być śmieszne, absurdalne, makabryczne, mogą dotyczyć ludzi, zwierząt, duchów i zjawisk nadprzyrodzonych, dlatego gracze muszą się częstokroć nieźle nagłówkować, żeby dotrzeć do właściwego rozwiązania. 


Ćwieczenie dla opowiadaczy


My jednak zapomnimy o tym, co faktycznie się stało i wykorzystamy tę wersję skróconą, by stworzyć swoją własną fabułę. Niech to będzie wasza pożywka, by zacząć. Karta daje nam początek, ale poza tym, mamy nieograniczone możliwości. Nie ma już "Tak" i "nie", za to nagle przed nami pojawia się nieskończone: "Spróbujmy, zobaczymy gdzie dotrzemy". Z detektywów stajemy się odkrywcami, przede wszystkim naszej własnej wyobraźni. 


Oczywiście rozwiązywanie zagadek też ma swoje plusy i jest fantastyczną zabawą, ale po ograniu którejś z kolei talii przekonacie się, że jest w tych historiach dość spora doza powtarzalności. A nam nie zależy na powtarzalności schematów, ale budowaniu szybkości reakcji i popuszczanie naszej fantazji wodzy, by w krótkim tępie mogła puścić się w galop. 


Pobawcie się z jedną kartą. Możecie wykorzystać opisaną na niej sytuację kilkakrotnie. Tworząc różne warianty niepowiązanych ze sobą wydarzeń. Nie krępujcie się i wymyślajcie, wymyślajcie, wymyślajcie. 

A potem, kiedy już nawymyślacie, wróćcie do początku takiej historii i opowiedzcie ją sobie raz jeszcze. Zobaczcie, która z wymyślonych wersji wydarzeń najbardziej Wam odpowiada. Która jest najbardziej pomysłowa, a którą jest Wam najłatwiej opowiedzieć. Przyjrzyjcie się też temu, czy w waszych historiach nie ma dziur logicznych. Jeśli są, spróbujcie je załatać. Taka zabawa pomoże waszej wyobraźni nabrać większej elastyczności, a także szybkości reakcji na wydarzenia, które pozornie wcale się ze sobą nie łączą. 


Jeszcze jedna uwaga. Kiedy będziecie robić te ćwiczenia, róbcie je w samotności. Dzięki temu będziecie badać jedynie Waszą wyobraźnię, a nie tę kolektywną. Będziecie się mogli przekonać, co was bawi, a co nie. Was, Ciebie, a nie grupę w której się znajdujesz. Często bowiem jest tak, że kiedy pracujemy nad jakimś pomysłem wspólnie, podświadomie opieramy się na czyimś guście, albo oddajemy pole tam, gdzie my jesteśmy słabsi, a ktoś mocniejszy. O wiele lepsze efekty powyższe ćwiczenia będą miały, kiedy pierwszy raz wykonamy je samodzielnie. 


Bawcie się dobrze.
Tutaj daję link do Czarnych historii - TUTAJ
Talii jest wiele, ale do moich ulubionych wciąż należy chyba "Głupia Śmierć".
Dystrybutorem w Polsce jest firma G3.

A tutaj do artykułu na temat kości Rory's Story Cubes.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz