20.7.18

Bez rąk i miejsca na ziemi

https://www.youtube.com/watch?v=ANbYvxpqx8A
Film Sebastiena Laudenbacha, godny polecenia przede
wszystkim ze względu na graficzną warstwę. 

Na warsztacie: Bezręka dziewczyna, baśnie braci Grimm, przebaczenie

O traumie, i wychodzeniu z niej. O przebaczeniu i czasie, w którym przeszłość wciąż może nam dopiec, o baśni "Bezręka dziewczyna". 

Historia, którą chciałbym Wam dziś przybliżyć jest tak klasyczna, że aż boli. Opowiada o dziewczynie, którą ojciec za bogactwo nieopatrznie oddał diabłu w posiadanie. Dziewczyna jednak, jako istota pobożna o przeczystej duszy, nie godziła się na ten los i broniła przed nim, jak tylko umiała. Kiedy nadszedł wyznaczony czas, obrysowała się kredą i obmyła wodą z wiadra, przez co Zły nie mógł się do niej zbliżyć. Diabeł rozkazał więc ojcu dziewczyny zabrać jej wiadro do mycia, żeby nie była taka czysta, ale dziewczyna zamiast wodą, zaczęła obmywać się łzami. Miała tak czyste ręce, że wciąż pozostawała niedostępna dla sił nieczystych. Diabeł zmusił więc ojca, żeby ten odrąbał jej te ręce. Ojciec ze strachu posłuchał Złego i pozbawił córkę rąk. Nic to jednak nie dało. Łzy dziewczyny tworzyły dla Diabła barierę nie do przebycia. Odpuścił więc. Ojciec bardzo się ucieszył. Był bogaty, a jego córka straciła tylko ręce. Zaproponował więc, że teraz powinna zostać i mieszkać z nim w dostatku. Dziewczyna mówi jednak, że nie może zostać.

Rusza w świat, trafia do królewskiego ogrodu, zostaje królową, a potem rodzi królowi syna. Niestety król jest na wojnie, więc Zły znów może zacząć machlojkować swoje machlojki. Podmienia listy, stara królowa zamiast wyrazów troski królewskiej otrzymuje rozkaz, by zabić bezręką dziewczynę i jej syna, ale lituje się i tylko ją wygania.

Nieszczęsna młoda dziewczyna znów rozpoczyna tułaczkę. Trafia do domku, gdzie zajmuje się nią anioł. Tam z woli bożej odrastają jej ręce, podrasta synek i odnajduje ją mąż. Mogą wrócić wspólnie na zamek, gdzie wyprawiają powtórne wesele. 

https://www.youtube.com/watch?v=ANbYvxpqx8A
H.J. Ford


Konsekwencje Rany 


Przyznam szczerze, że kilka razy próbowałem zabrać się za tę baśń i kilka razy traciłem cały zapał przede wszystkim ze względu na to, że ta historia jest do bólu klasyczna. Nawet scena odrąbywania rąk, która jeży włos na plecach, jakoś ginie w tej klasyczności. Powtarzalność motywów przynudza i boli. Kiedy jednak ostatnio wróciłem do tej historii zwrócił moją uwagę moment, gdy Zły odpuszcza.

Dzieje się to po potwornej scenie, w której ginie wszystko, co wcześniej było rodziną. Szczególną rolę odgrywa tutaj ojciec bezrękiej dziewczyny, który w zasadzie od początku tej opowieści jest mistrzem faux pas. Najpierw przypadkiem wchodzi w układy z diabłem, potem ze strachu okalecza własne dziecko, a potem mówi: "Wiesz co, w sumie to jest spoko i nic się nie stało. Jesteśmy bogaci,  diabeł zostawił nas w spokoju - będzie fajnie". I jest przy tym nawet całkiem zadowolony. W zasadzie dorobił się, a to, że jego córka chwilowo nie ma rąk, cóż - dopuszczalne straty. 

Diabeł wygrywa tutaj wszystko, co jest do wygrania. Nie dostaje wprawdzie duszy dziewczyny, ale to, jakie spustoszenie sieje w relacjach między bohaterami, jest w jego wykonaniu majstersztykiem. To jedna z tych sytuacji, w których w rodzinie dochodzi do wylania wiadra z nieczystościami. Mąż bije żonę, albo żona zdradza męża, albo na odwrót. Każde z nich być może ma jakiś powód, by robić to, co robi. Ojciec bał się o swoje życie, hipotetyczny mąż może nie wytrzymywał już piskliwego, oskarżycielskiego tonu głosu żony, a hipotetyczna żona nie cierpiała tego, że mąż woli od niej chodzić na siłownię.  Powody mogą być różne, niestety pojawia się po nich czyn, który w żaden sposób nie może być usprawiedliwiony tymi powodami. 

Ten czyn zawsze stanowi punkt zwrotny, po którym stać się mogą dwie rzeczy. Po pierwsze może się nic nie zmienić. Bezręka dziewczyna zostać może w domu i udawać, że wszystko jest w porządku. Problem w tym, że w takiej sytuacji hipotetyczna bita żona zawsze będzie bała się, że mąż znów podniesie na nią rękę, a hipotetycznie zdradzany mąż spoglądać będzie nieufnie w stronę każdego mijanego mężczyzny. Lub na odwrót. Życie zawieszone zostanie na kołku, wirując wokół feralnego wydarzenia i napełniając serca współuczestniczących w tym procederze osób coraz większą dozą niepewności, strachu, albo ciężkiej, jątrzącej się przez lata nienawiści. 

https://www.youtube.com/watch?v=ANbYvxpqx8A
Kadr z gry American Mgee's Grimm.


Czynnikiem który zmienia wszystko jest przebaczenie. Hipotetyczna żona może powiedzieć, że wybacza mężowi, a hipotetycznie zdradzany mąż, że wybacza żonie. Jednak samo powiedzenie "wybaczam" nie wystarczy. Bo bagno, w którym już się stoi machać może do nas świeżo odciętymi dłońmi. Czasem więc, żeby przebaczenie miało sens, potrzebne są radykalne kroki - trzeba odejść albo chociaż pokazać, że coś musi się zmienić i jeśli się nie zmieni, to będzie miało swoje konsekwencje. 

Odejście to dopiero początek 


Bezręka dziewczyna jest doskonałym przykładem, jak postępować. Mówi mniej więcej coś takiego: "Kocham Cię ojcze, wybaczam Ci, ale w tych okolicznościach nie ma już dla mnie miejsca". Ewidentnie daje do zrozumienia, że nie godzi się na życie w patologicznej sytuacji i niezależnie od tego, jak bardzo została zraniona, musi z niej wyjść. Jedyne, co zrobić może ojciec, to związać jej ręce za plecami i pobłogosławić na drogę. A potem zostać w tym, co sam narobił. Zwróćcie zresztą uwagę, że kiedy dziewczyna odchodzi, jedyne co po niej zostaje to machające do ojca odcięte dłonie... z którymi jakoś będzie musiał sobie poradzić... niezależnie od swojego majątku. Czy mu się to udało, tego niestety z baśni się nie dowiemy. 

Nas jednak o wiele bardziej interesuje dziewczyna. Powędrowała dalej i jej sytuacja pozornie nie uległa zmianie. Na pierwszy rzut oka nadal nie miała dłoni i wszystko ociekało mniej więcej  tą samą beznadzieją. Z drugiej strony jej nastawienie i decyzja sprawiły, że pojawił się obok anioł, który dbał o to, żeby w końcu rany dziewczyny zagoiły się. Jednak, żeby do tego doszło potrzebny jest czas... bardzo dużo czasu. 

Nim ten czas minie, dziewczyna, choć staje się królową i choć otrzymuje od króla srebrne protezy dłoni (namiastka normalności? jej atrapa?), i choć zostaje matką nadal jest tylko bezręką dziewczyną. Krzywda, którą wyrządził jej ojciec pracuje w niej o wiele bardziej niż nowa sytuacja. Nadal obok bohaterki, prócz anioła, staje Zły, który miesza jej w życiu i wciąż przysparza jej cierpienia. Od feralnej sytuacji z ojcem, aż do momentu, gdy królową, najbardziej konstytutywną cechą dziewczyny były jej kikuty. Wciąż była jedną wielką raną po krzywdzie zadanej przez ojca. Przez to zaś nie była w stanie stać się naprawdę królową. I przez to, tak mi się wydaje, Zły miał tyle w jej życiu do powiedzenia. 

Jak odrastają ręce? 


Po wybaczeniu musi przyjść więc czas, musi przyjść odosobnienie, w którym stare rany się zagoją. Naszej bohaterce dopiero w domku w lesie odrastają ręce. Choć była żoną, musiała udać się na odosobnienie. Robiła to, co do niej należało (pozostawała wszak matką dla swojego syna), ale żeby stać się pełnoprawną partnerką dla swojego męża, potrzebowała odsunąć się od niego. W samotności dopiero mógł zadziałać Bóg i uleczyć wszystkie krzywdy, które powstały na początku tej historii. 

Jak wiele osób potrafi jedynie siąść i patrzeć na swoje wewnętrzne kikuty? Często mylą nawet patrzenie na nie z pracą nad sobą i próbą przeskoczenia traumy, której są one wynikiem. Bezręka dziewczyna pokazuje, co trzeba zrobić, żeby wszystko wróciło do normy. 

Po pierwsze trzeba wybaczyć, co nie oznacza "nic się nie stało", raczej: "stało się, ale trzeba żyć dalej akceptując, że takie a takie wydarzenie miało miejsce". Po drugie odejść, czyli w jakimś stopniu nie pozostawać w feralnej sytuacji - czasami wystarczy zagrozić rozwodem, czasem powiedzieć nie, a czasem powiedzieć "do widzenia" i fizycznie wyjść. Po trzecie dać sobie czas i mieć świadomość, że przeszłość jeszcze niejedno naświni nam w życiorysie. Po czwarte, czasem odłączyć się od świata. I najważniejsze: wiedzieć, że prawdziwa naprawa przychodzi z góry. Dziewczyna ufała Bogu, dzięki temu anioł stał się jej obrońcą. To wszystko jest czasem potwornie długim procesem - u bezrękiej dziewczyny trwał siedem lat, ale kiedy się zakończył, mogła stanąć wreszcie przed swoim mężem z obiema dłońmi - cała, bez uszkodzeń. 

https://www.youtube.com/watch?v=ANbYvxpqx8A
Steff Hardy

Młynareczka i królowa


Ta scena podwójnego wesela jest jedną z najpiękniejszych w całej baśni. Coś co stało się raz, niekoniecznie musiało znaczyć to co powinno. Kiedy jednak dziewczyna poradziła sobie ze swoimi problemami, wreszcie mogła w pełni posmakować sytuacji, w której się znalazła. To wesele to jej symboliczne połączenie z porządkiem świata.

Kiedy czasem patrzę na swoje kikuty, mam wrażenie, że już sporo ich odrosło. Rany zawsze zostaną widoczne, ale przecież w życiu nie chodzi o to, żeby żyć, jak gdyby nic się nie stało, ale o to, żeby żyć, jakby się już wybaczyło. Czyli lepiej... dojrzalej. Dziewczyna z naszej baśni jest tego świetnym przykładem. Gdyby nic się nie wydarzyło, byłaby tylko córką młynarza. Kiedy jednak rzeczy podziały się tak, jak się podziały, nie była już córką drwala - była królową. 


***






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz