14.7.14

Czuj Czuj i bajki romskie


Czujczuj, baśnie cygańskie, mniejszości narodowe, edukacja mniejszości, Baśnie na Warsztacie, Mateusz Świstak

Na warsztacie: czujczuj
Dziś wpis gościnny. Ale zanim, pozwolę sobie na kilka słów wstępu. Jeśli śledzicie uważnie fanpejdż Baśni na warsztacie, mogła Wam kiedyś wpaść w oko informacja o tym, że organizowana jest wyprawa do Mołdawii, podczas której kilku wolontariuszy zamierza robić warsztaty dla romskich dzieciaków, zbierać i tworzyć baśnie.
 Po wejściu na stronkę okazało się, że to nie jedyny projekt tego typu, że Czujczuj działa tak nie po raz pierwszy. Głównym zainteresowaniem projektu są mniejszości etniczne. Po pierwsze obdarzone własną kulturą, po drugie trochę rugowane ze świadomości społecznej. Kurdowie, Tatarzy, Czeczeni, Kistowie, Bojkowe, Ałtajczycy, Czeczeni, Nieńcy, a przede wszystkim Romowie. 


To dla nich i z nimi pracują Czujczujowi wolontariusze. Do dziecięcych emocji próbują dogrzebać się tak jak ja - poprzez baśnie, ale też warsztaty fotograficzne, czy na przykład warsztaty plastyczne w konwencji Zrób zabawkę z tego co masz pod ręką. 


Czujczuj, baśnie cygańskie, mniejszości narodowe, edukacja mniejszości, Baśnie na Warsztacie, Mateusz Świstak, Syreny Małgorzata mirga-tas, romski pstryk

Podczas mojej ostatniej wizyty w stolicy miałem przyjemność spotkać Olgę Ślepowrońską jedną z czujczujowych dobrych dusz. Opowiadała mi o tym, jak wyglądał wyjazd do Mołdawii, jak powstawały tamtejsze opowieści o zaangażowaniu dzieciaków i o tym jak ważne jest dla nich to, że ktoś się zainteresuje. Kiedy słuchałem Olgi, zdałem sobie sprawę z rzeczy być może banalnej i oczywistej, że za tym czy projekt jest dobry czy nie, nie decyduje jego merytoryka. O wiele ważniejsze jest zaangażowanie i entuzjazm ludzi, którzy go tworzą. Na szczęście banał i oczywistość wykładają się na praktyce. 
 Jak już powiedziałem, dziś wpis gościnny, więc po prostu odeślę Was do samego Czujczuja i kilku refleksji Olgi z tego wyjazdu.

CZUJCZUJ TUTAJ

A tutaj przywieziona z czujczujowej wyprawy baśń:

 Był sobie biedny Cygan który miał dużo małych dzieci. Pewnego dnia jego żona poszła do miasta kupić kilka ziemniaków i trochę mąki. Aby przygotować obiad brakowało jej tylko odrobiny tłuszczu. Nie przejęła się tym jednak, tylko pomyślała; 

"Poczekam. Ksiądz zabił świnię, pójdę do niego i poproszę o odrobinę tłuszczu". Kiedy ksiądz usłyszał o prośbie ubogiej Cyganki nie okazał jednak litości tylko wziął bicz i pobił ją. Biedaczka  powróciła do domu i opowiedziała mężowi co się stało.


Rozsierdziło to mężczyznę i zabrał się do swojej pracy bardzo zdenerwowany  Młotek wypadł mu z ręki i mocno uderzył się w palec.  „Nie mogę tego tak zostawić. Muszę dać  księdzu nauczkę” – pomyślał.


Parę dni później poszedł do Kościoła, stanął przed drzwiami, i zastanawiał się jak zrobić klucz do kościelnej wieży. Gdy wrócił do domu, usiadł na kowadle, i zaczął robić klucz. Kiedy skończył wrócił do Kościoła aby spróbować otworzyć drzwi a klucz idealnie pasował i drzwi otworzyły się z łatwością. Zadowolony ze swojej roboty poszedł do sklepu, kupił delikatny materiał, taki jaki księża noszą w czasie ważnych mszy. Następnie udał się do krawca, i kazał mu zrobić biały strój dla siebie. Wyglądał w nim niczym anioł.


Nadeszła północ. Cygan przyszedł do świątyni i zapalił wszystkie światła. Zauważyła to gosposia i postanowiła zobaczyć co się dzieje. Szybko pobiegła obudzić gospodarza: ”Niech ksiądz wstanie! Cały Kościół jaśnieje wewnątrz.” Duchowny był przerażony. Narzucił szybko szaty i pobiegł czym prędzej w kościelne progi. Cygan zaczął przemawiać: “Boże, ten kto jest grzeszny, do niego przyszedłem, temu kto bierze dużo pieniędzy sprowadź na niego raj, pokaż mu dobrą drogę”. Kiedy ksiądz to usłyszał, wrócił do domu i wziął ze sobą wszystkie pieniądze, które miał. Wrócił do Kościoła gdzie Cygan w dzikim szale śpiewał kościelne pieśni aby ksiądz czuł że koniec wszystkiego nadchodzi. Gdy biedak był już na granicy szaleństwa, Rom złapał stary  worek, i wsadził do niego swoją ofiarę: „Teraz jesteś mój!”. Kiedy zamknął worek ksiądz zaczął szlochać żałośnie:  "Mój Boże! co się ze mną stanie? Nie wiem, kim jesteś, czy samym Bogiem czy  diabłem?" Cygan ciągnął księdza po schodach na dół. Ksiądz płakał, że go to boli, że powinien obchodzić się  z nim delikatniej,  i że następne pół godziny go zabije, bo jego kości są już połamane.


Cygan nie zważał na to. Wyciągnął nieszczęśnika wzdłuż ławy Kościoła, rzucił nim o ziemię przed drzwiami, gdzie wyłożył dużo cierni tak aby ciało kapłana wpadło na nie. Przeciągnął go przez kolce tam i z powrotem, dopóki w nim nie utkwiły. Kiedy zobaczył że ksiądz był bardziej martwy niż żywy, otworzył worek i zostawił go tam gdzie leżał.


Sam wrócił do domu, ściągnął ubranie i spalił je aby nikt nie mógł się dowiedzieć co zrobił. Cygan zdobył w ten sposób ponad osiemset srebrników. On, jego żona oraz ich dzieci byli zadowoleni, że mają tak dużo pieniędzy.  Jeśli nie umarli to może nadal żyją w dostatku.

 Rano, kiedy kościelny przyszedł by zadzwonić dzwonem zobaczył worek naprzeciw Kościoła. To co w nim zobaczył przeraziło go, więc zaczął krzyczeć: ”Co na ziemi zabrało naszego księdza!”. Biedni ludzie i szlachta przyszli  aby zobaczyć, co się stało: wszystkie świece w kościele się paliły.Pochowano proboszcza przyzwoicie. Jeżeli nie zgnił jest cały. Może diabły go wciąż jedzą? Byłem tam i słyszałem co się stało…
 


Obraz Syreny, który dziś wrzucam pochodzi spod pędzla Małgorzaty Mirgi-Tas, malarki i rzeźbiarki Romskiego pochodzenia, Prowadzi projekt Romski Pstryk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz