25.3.18

Czego w życiu powinniśmy się bać?

Strach, jak radzić sobie ze strachem, inicjacja, Baśnie braci grimm, Mateusz Świstak, Baśnie na warsztacie,

Na warsztacie: O jednym takim, co w świat wyruszył by poznać strach.


Od jednych z zajęć w Domu Oświatowym Biblioteki Śląskiej rezonuje we mnie kilka myśli dotyczących grimmowskiej baśni o jednym takim, co w świat wyruszył, by poznać strach.  Pozwólcie, że zanim przejdę do tego omówienia tej baśni o przydługim tytule, streszczę interesujący mnie dziś fragment. Posłuchajcie!

Po wielu nieudanych próbach zrozumienia czym jest strach, bohater tej opowieści, którego dla ułatwienia nazwiemy Zygfryd, trafia wreszcie do nawiedzonego zamczyska. Do tej pory każdy kto próbował przetrwać tam chociaż noc, następnego dnia znajdowany był przerażony i całkowicie martwy. Dla Zygfryda - gratka nie lada. Udał się więc do króla panującego na tych ziemiach, by poprosić go o możliwość nocowania w rzeczonym miejscu. Władca nie tylko się zgadza, ale i obiecuje, że jeżeli Zygfrydowi uda się przetrwać w zamczysku noc, dostanie worek złota.

Zamczysko było prawdziwie nieprzyjemne. Zaniedbane, spowite w złowrogie cienie, które śledziły śmiałka oczyma nieistniejącymi. W odległych komnatach słychać jakieś pomruki, w bliższych szepty nieprzyjemne. Ale Zygfryd nie bardzo się przejmował. Po prostu siadł na krześle i czekał na strach. Gdy wybiła dwunasta, ze wszystkich kątów wypełzły potężne kocury i skradać się do śmiałka zaczęły. Prychają przy tym, pokazują zębiska i pazury. Kiedy Zygfryd to zobaczył, tak pomyślał: "Ale zaniedbane", zakasał więc rękawy i chwycił pierwszego kota, pazury obciął, umył, wyczyścił i od tego wszystkiego bestia zdechła. Tak też Zygfryd uczynił ze wszystkimi bestiami. Te kocury, które nie padły podczas kąpieli, bohater najzwyczajniej w świecie dobił. I nie było już kocurów, wybiła pierwsza i zamczysko trochę mniej straszne. się wydało. Biedny Zygfryd niestety nie poznał czym jest strach, więc poprosił króla o możliwość spędzenia jeszcze jednej nocy w tych przerażających murach.

W związku z tym, że koty pozdychały, tym razem Zygfryda nawiedzili nieboszczycy, którzy grali swoimi kończynami i głowami w kręgle. Zygfryd spytał, czy mógłby zagrać z nimi. Owszem, odpowiedziały truposze, ale jeśli przegra, będzie musiał oddać swoje własne kończyny. Zygfryd zgodził się i ku wielkiemu niesmakowi swoich rywali, ani razu nie chybia. Znów wybiła pierwsza i Zygfryd znów został sam i, niestety, znów nie wiedząc czym jest strach. Poprosił zatem o noc trzecią.

Kolejnym straszydłem, które napotkał w zamczysku nasz bohater, były zwłoki w trumnie. Kiedy Zygfryd odnalazł trumnę, a w niej drżącego trupa, pomyślał sobie: "Pewnie mu zimno" i postanowił zmarłego trochę rozgrzać. Niestety, trup, jak to trup, w ogóle nie połapał się, że to dla jego dobra i zamiast podziękować, zaczął wciągać Zygfryda do trumny. Na tę niewdzięczność Zygfryd spuścił trupowi niezły łomot, a potem zatrzasnął go na powrót w trumnie. I nie było już trupa, ale też nie  było wiedzy o tym, co to jest strach.

Kiedy król usłyszał, że Zygfryd chce spędzić na zamku kolejną noc, pomyślał, że takiego bohatera nie widział jeszcze w swoim królestwie. Postanowił więc oddać mu swoją córkę za żonę... jeśli śmiałek przeżyje zbliżającą się noc.

Strach, jak radzić sobie ze strachem, inicjacja, Baśnie braci grimm, Mateusz Świstak, Baśnie na warsztacie,

Tej nocy czekał Zygfryda turniej. Stanął przed nim olbrzym z kowalskim młotem i następującą propozycją: Jeśli Zygfryd pokona go, zamek zostanie odczarowany. Jeśli nie - wiadomo, śmierć i zniszczenie. Konkurs jest prosty. Kto mocniej uderzy młotem w kowadło - wygrywa. Pierwszy uderzał olbrzym i kowadło zapadło się niemal całe w kamiennej posadzce. Zygfryd nie bardzo się przejął - chodził tylko dookoła i przyglądał się powierzchni kowadła. Przyglądał się a przyglądał. Wreszcie zainteresowany olbrzym też zaczął się przyglądać. Kiedy jednak jego broda trafiła na kowadło, Zygfryd żelaznym klinem przybił ją i unieruchomił olbrzyma. Spytał, czy wygrał. Olbrzym na to, że po jego trupie. No to Zygfryd zaczął okładać go raz po raz czymś twardym i wyjątkowo nieprzyjemnym na skórze,, żeby przybliżyć wygraną. Wreszcie zbolała zjawa przyznała, że dobra, że Zygfryd górą i znikła. A wraz z nią znikło wszystko, co na zamku było straszne i przerażające. Została tylko niewiedza, czym jest ten cholerny strach.

Jak król obiecał, tak uczynił. Zygfryd został księciem. Miał piękną żonę księżniczkę i tego wrzoda, co spać nie pozwalał. Czym jest strach? czym jest strach? No czym?
Oczywiście w takich warunkach nie było co liczyć na udane pożycie i księżniczka doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Pewnego dnia chwyciła wiadro, wlała do niego lodowatej wody, wpuściła małych kiełbików, i kiedy Zygfryd spał ona go tą wodą z tymi rybami oblała. 

Zygfryd wyskoczył z łóżka jak porażony. Już wiedział, co to strach.


Brak

Poza tym, że baśń ta ma niemożliwie długi tytuł, sama też jest dość pokaźnych rozmiarów. Wszystkie wydarzenia toczą się wokół motywu poznania strachu, postanowiłem jednak zacząć od scen w zamku z jednego powodu - dopiero tutaj naszemu bohaterowi zaczyna grozić prawdziwe niebezpieczeństwo. Gdyby na zamku poznał czym jest strach, prawdopodobnie już stałoby się to przyczyną jego zgonu. 

Pierwsza więc nauka, jaką możemy wyciągnąć z tej baśni jest następująca - czasem nasze niedomagania są najlepszą ochroną naszego życia. Z pewnymi brakami możemy robić takie rzeczy, do których normalnie nie moglibyśmy się zbliżyć. Pomyślcie o młodych chłopakach, którzy podobnie jak nasz bohater "nie znają strachu". Czasem docierają do takich miejsc, do których ludzie o zdrowych zmysłach nie byliby w stanie nawet się zbliżyć. To dodaję jednak tylko jako dygresję. 

Koty


Kiedy Zygfryd znalazł się na zamku uruchomiony został pewien proces podczas, który przełożony jest na bardzo sugestywne obrazy. Kotów, grających w kręgle nieboszczyków, trumnę ze zwłokami i olbrzyma. I każdy z tych obrazów można przełożyć na inny strach. Koty mogą być zarówno uosobieniem po prostu pecha (bo Zygfryd w gruncie rzeczy jest dość pechowy, nie wiedząc, czym jest strach), ale może też być strachem przed naturą. Tym pierwszym, atawistycznym, z którym każdy z nas się rodzi. Strach przed nocą, strach przed zwierzętami, które z ewolucyjnego automatu są doskonale przygotowane do robienia nam krzywdy. Zygfryd postępuje z przyrodą dość brutalnie, ale dzięki temu jest w stanie zachować swoją autonomię.

Strach, jak radzić sobie ze strachem, inicjacja, Baśnie braci grimm, Mateusz Świstak, Baśnie na warsztacie,


Możecie się ze mną zgodzić lub nie, ale uważam, że choć bardzo nam tęskno do natury i choć jesteśmy w jakiś sposób jej częścią, to jesteśmy zbyt automoniczni i zbyt oddaleni, żeby w niej żyć. Idee powrotu do natury są piękne, ale zgoła niemożliwe. A przynajmniej nie w stopniu jaki dostępny jest zwierzętom. Odnalezienie w sobie tego poczucia i swoiste rozprawienie się z naturą, pozwala nam zająć jedyne, właściwe nam miejsce - ludzi, jako ludzi. 

Społeczeństwo


Kiedy już uporamy się z naturą, pojawia się drugi z naszych wielkich problemów - inni ludzie. Ludzie, ze swoimi ważnymi sprawami i ze swoimi rozrywkami. To właśnie z tą drugą sytuacją społeczną spotyka się Zygfryd drugiej nocy. Nieboszczyki grają, bawią się, a jednocześnie ta zabawa, to niezwykle niebezpieczny hazard, w którym stawką jest życie. Zawsze, gdy myślę o tej scenie przypomina mi się książka pod tytułem "Gry, w które grają ludzie", gdzie autor stara się przełożyć relacje społeczne jako grę. Czasem bardzo skomplikowaną, czasem prostą. Partyjka kręgli  z trupami jest tego typu grą. Zasady są bardzo jasne i w piękny symboliczny sposób oddają one to, w jaki sposób inni ludzie mają na nas wpływ.   Żyjąc wśród ludzi i grając w ich gierki nie raz będziemy mogli stracić głowę. I to jest w porządku. Gdybyśmy bali się społecznych gier (tych czczych i tych śmiertelnie poważnych), bylibyśmy niezdolni do życia.

Strach, jak radzić sobie ze strachem, inicjacja, Baśnie braci grimm, Mateusz Świstak, Baśnie na warsztacie,


Trumna


Po konfrontacji ze społeczeństwem przychodzi jednak czas na samotność, szczególnie ta najbardziej ostateczna, czyli śmierć. Zmierzenie się ze śmiercią, albo z jej widmem jest szczególnie istotne dla młodych mężczyzn. Niestety mamy trochę mniejszy kontakt z wielkim cyklem życia niż kobiety, więc w tym punkcie mamy też straszliwy brak, który staje na przeszkodzie naszego dojrzewania. 

Doświadczenie śmierci, a dokładniej - doświadczenie swojej własnej śmiertelności było jedną z podstawowych celów męskiej inicjacji. Co prawda nie możemy przygotować się na faktyczną śmierć, ale w inicjacyjnym kontakcie ze śmiercią chyba nie o to chodzi. Chodzi raczej o ustalenie naszego stosunku do życia przed śmiercią, a przez to - wzięcia za siebie odpowiedzialności.

O braku tego doświadczenia pisałem w poprzednim artykule: Zagubieni Chłopcy



Test


Po konfrontacji ze śmiercią dzieje się coś niesamowitego. Następna próba jest pierwszą, w której Zygfryd zaczyna działać. Ma szansę nie tylko zarobić złoto, ale i stać się księciem... i odczarować zamek. To już nie jest zadanie dla kogoś, kto patrzył tylko na siebie, ale dla rycerza. Być może jeszcze tego w Zygfrydzie nie widać, ale w tym momencie zyskuje faktyczny wpływ na rzeczywistość. Staje się rycerzem słusznej sprawy. Być może pomaga mu w tym jego wada, a być może po prostu przychodzi na niego czas. I co ważne - nie żeby pozbyć się swojej wady, ale żeby coś dla świata zrobić.

Strach, jak radzić sobie ze strachem, inicjacja, Baśnie braci grimm, Mateusz Świstak, Baśnie na warsztacie,


I tutaj kolejna nauka, jakiej udziela nam Zygfryd - najpierw zmieniaj świat, potem zajmuj się swoimi brakami. Bo nigdy nie wiadomo, która z twoich wad może stać się twoim atutem. I nigdy nie wiadomo, jak wiele życia przecieknie ci przez palce, kiedy ty będziesz siedział/a i zastanawiała się, jak możesz się zmienić. O wiele lepiej brać przykład z Zygfryda - szukać odpowiedzi, ale iść. Zresztą, poszukiwania to zawsze aktywny proces.

Inna sprawa, że szukanie ma też drugą stronę. Mam masę znajomych, którzy zajmują się "poszukiwaniem" tego, kim są. Z tego szukania zrobili główne swoje zajęcie i szukają od lat. I mam wrażenie, że kiedy spotykamy się co jakiś czas, oni dalej są w tym samym miejscu. W ich życiach absolutnie nic się nie zmienia - czasem żyją w innym mieszkaniu, czasem z innym partnerem, ale miejsce, w którym są, jest dokładnie to samo, co przed laty. I jeśli szukanie to proces aktywny, trzeba do tego dodać jeszcze jedną cechę - szukanie to proces pomiędzy szukającym a jego rzeczywistością. Szukając trzeba sięgać do świata.

Ostatnia próba Zygfryda nie rozwiązała jego problemu. Także w konfrontacji z olbrzymem nie znalazł strachu. Być może dlatego, że do tej pory... nic strasznego mu się nie przytrafiło.

Strach


Bo może od początku mowa o czymś całkiem innym niż taki zwykły strach. Może nie powinniśmy pytać: "Czego się bać"? Ale raczej "O co się bać?". To nie straszne straszydła są dla Zygfryda straszne. To relacja z jego żoną. Spotkanie z ostateczną rzeczywistością. Rzeczywistością, która jest ważna dla jego serca. To jest właśnie ten strach, który może go dotknąć. W tym przypadku oba pytania (czego i o co) zlewają się w jedno. I oba dotyczą intymności Zygfryda.

I to jest cenne. Nie strachy, którymi obrzuca nas świat. Owszem mamy je, ale ostatecznie, co z tego? Możecie zrobić taki eksperyment: otwórzcie TVN24, zacznijcie przeglądać nagłówki i odpowiedzcie sobie na pytanie - które Was ruszają. Ale tak naprawdę. Które mają dla Was znaczenie. A teraz wyobraźcie sobie, że ktoś z waszych bliskich miał wypadek. Założę się, że nawet przy wyobrażeniu, doznanie będzie o wiele mocniejsze niż przy nawet najbardziej wstrząsającym nagłówku.

Świat chce naszego strachu, więc będzie go wywoływać najbardziej prymitywnymi metodami. Przez koty, afery społeczne, widmo wojny itd. Ale ten strach w ostatecznym rozrachunku nie ma znaczenia.
Czasem, żeby to zrozumieć musimy zmierzyć się z każdym z nich, tak jak zrobił to Zygfryd, a jeśli to nam się uda, zostanie tylko to, o co naprawdę warto się bać.


Iustracje: Linda Dudaite, Paul Hey, Andrew Lang oraz internet


Specjalne podziękowania dla uczniów gimnazjum nr 6 w Rudzie Śląskiej, którzy zainspirowali mnie do napisania tego tekstu :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz