BAŚNIOWY RECYCLING


Na warsztacie: zbiór baśni, recenzja, współpraca

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-ka w moje ręce trafił ostatnio zbiór baśni Stefana Majchrowskiego Rozbudzona Harfa. Baśnie i legendy z całego świata (2023). Bardzo ładnie wydany i zilustrowany (za ilustracje odpowiada Natalia Huć), choć mam wrażenie, że same ilustracje trochę tracą przez to, że podane są bez koloru. Wspominam o tym, bo dla niektórych piękne wydanie to rzecz, na którą najbardziej zwracają uwagę. Z drugiej strony, w zbiorach z opowieściami najważniejsze są przecież nie ilustracje, a same opowieści. 

Z czym więc mamy tu do czynienia? Zbiór składa się z piętnastu mitów, baśni i legend z całego świata. Są tu historie z Polinezji, Irlandii czy Zachodniej Afryki. Są mity klasyczne, jak opowieść o Młocie Thora, czy historia herosa Mauiego, są te mniej znane, jak opowieść o zatopionym mieście Ys, czy córce księżyca. I większość z nich jest bardzo dobrze podana. Czyta się je przyjemnie, bo balansują pomiędzy prostotą tradycyjnych baśni, a językiem literackim. Gawędziarski styl autora jest zresztą rzeczą, która najbardziej urzeka mnie w tym tomie. Czuć, że nie jest dla niego aż tak ważne przytoczenie kanonicznej wersji tej czy innej historii, a zamiast tego, Majchrowski daje się po prostu porwać opowieści (wspomina o tym zresztą w posłowiu). Dla niektórych może to być zarzut, jednak dla mnie, czyli osoby, która zawodowo zajmuje się nie tym, czy opowieść jest zgodna z prawdą, ale tym, czy potrafi porwać słuchacza, jest to spotkanie z pokrewnym duchem. Autor prowadzi swoje historie czytelnie i ciekawie. Czasem, co prawda chce opowiedzieć za dużo, np. w opowieści o Mauim, ale który z opowiadaczy nie przegadał kiedyś jakiejś historii?

Rozbudzona harfa ma też ten plus, że część opowieści, które są w niej zebrane... trudno znaleźć. Bo o ile mity nordyckie, czy legendy irlandzkie mogły obić się o ucho jednej czy drugiej osobie, o tyle baśnie z Kambodży to już zupełnie inna para kaloszy - takich żółtych we fioletowe kropki, których nie sposób znaleźć w standardowym sklepie dla rolników. A tutaj są!

Pamiętam, jak kilka lat temu to właśnie ten zbiór uratował mnie, kiedy przygotowywałem spotkanie podróżnicze właśnie o Kambodży. Od tamtej pory opowieść o Khungu - najbrzydszym człowieku świata - regularnie wraca na moich spotkaniach. Podobnie jest zresztą z historią o zatopionym mieście... 


RECYCLING 

Ale, ale... uważny czytelnik zauważył pewnie, że Rozbudzona harfa wydana została w 2023, a potem napisałem, że już kilka lat temu korzystałem z zawartych w książce opowieści. Nie ma w tym sprzeczności dlatego, że Rozbudzona harfa, to książka recyklingowana. Co mam na myśli? W 1987 roku dokładnie te same opowieści wydane zostały przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą, ale pod tytułem Córka Księżyca. Największą różnicą pomiędzy tymi dwoma wydaniami jest to, że wstęp zamieniono na posłowie. Reszta to kosmetyka. 


Na początku pomyślałem, że to trochę oszustwo. Takie opakowywanie starych cukierków w nowe sreberka. Potem doszło jednak do mnie, że myślę tak, bo znam ten tom od dawna, bo... zajmuję się opowieściami zawodowo i że przeciętny zjadacz baśni o
Córce księżyca nie ma zielonego pojęcia. A skoro nie ma pojęcia, to nie zna tekstów zawartych w tej książce. A skoro nie zna tekstów, to może lepiej, żeby ktoś "oszukał" i wydał je jeszcze raz. Bo dzięki temu stare historie otrzymują nowe życie i mogą docierać do kolejnych pokoleń czytelników. 

Skąd wynika zmiana tytułu? Może przez umowy wydawnicze, a może przez to, że ktoś w marketingu stwierdził, że stary się nie nadaje... ostatecznie - nie ma to większego znaczenia. Ważne, że spisane przez Majchrowskiego baśnie znowu są dostępne. Pomyślałem nawet, że może to całkiem niezły sposób, żeby przemielić wszystkie te cudowne zbiory, wydawane w latach siedemdziesiątych albo osiemdziesiątych i odkryć je na nowo przed dzisiejszymi czytelnikami. Chciałbym, żeby współczesne dzieciaki mogły sięgnąć po Młynek na dnie morza, albo Ptaki Czarownicy, albo Baśnie narodów ZSRR niezależnie, czy te zbiory nazywałyby się tak, czy inaczej. Bo ostatecznie - chodzi przecież o opowieści - stare, albo jeszcze lepiej - ponadczasowe opowieści, których nie obchodzi, pod jaką etykietką zostaną wydane.


Zysku! Masz niszę do zagospodarowania i wiele, wiele opowieści do zrecyklingowania! 


Majchrowski stworzył bardzo przyjemny zbiór, do którego wracam od lat i do którego wracać będę mógł teraz w nowej, współczesnej szacie. Jeśli nie znacie tego zbioru, warto po niego sięgnąć. 






Komentarze

  1. Skoro "Córka księżyca" jest również zbiorem Majchrowskiego, to gdzie tu recykling? Normalne kolejne wydanie. A że ze zmienionym tytułem - cóż, widać ten nowy, z dodatkiem "baśnie i legendy z całego świata" w zamyśle wydawcy lepiej trafi do współczesnego czytelnika.
    Recykling byłby wtedy, gdyby te same opowieści spisał kto inny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tutaj muszę się nie zgodzić i to z kilku powodów. Po pierwsze - gdyby te same opowieści spisał, kto inny, to byłyby to autorskie wersje tych samych opowieści - inne warianty. Jak kot w butach Perraulta i kot w butach Grimmów. Albo zbiór baśni braci Grimm ale przetłumaczony przez innych tłumaczy. To o wiele dalsze od recyclingu, niż zmiana tytułu i przestawienie wstępu na miejsce posłowia.

    Poza tym: proszę sobie wyobrazić, ktoś dowiaduje się, o nowym zbiorze. Rozbudzona Harfa... Stefana Majchrowskiego. Myśli - czytałem jeden jego zbiór. Córkę księżyca, bardzo fajne, to może ten też będzie fajny. Zamawia przez internet, dostaje... a tam to samo. Nigdzie nie znalazłem informacji, że to następne wydanie innej książki.

    Tak jak pisałem - nie oszukuję się, że takich ludzi będzie wiele, bo mało kto wie o Córce Księżyca, ale może się to zdarzyć, prawda?

    Niemniej - tak jak pisałem. Niezależnie od nazwy, fajnie że znów można ten zbiór kupić i cieszyć się z zebranych tu opowieści. I życzyłbym sobie, aby inne książki z przeszłości znalazły swoją drogę do współczesnych księgarń i bibliotek.

    Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. I jak piszesz w odpowiedzi do Dariusza, ja właśnie jestem osobą, która mogłaby się machnąc i kupić je ponownie, bo mam Córkę Księżyca. I wielu moim obserwatorom polecam szukanie starych wydań.
    Nie lubię braku informacji, że dana pozycja to ponowne wydanie pod innym tytułem. Raz już dawno temu się też nacięłam na Nienackiego w ten sposób i pamiętam moją złość.
    Warto pamiętać, że żyjemy coraz dłużej i nie mamy kataklizmó niszczących domowe biblioteczki, co sprawia, że przechodzą one dalej i w wielu domach takie baśnie mogą być.
    Uważam, że uczciwiej jest jednak informować o recyklingu, zwłaszcza, że część osób i tak kupi choćby ze względu na szatę graficzną, nawet mając poprzednią ksiżakę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty